"Proszę o wyłączenie telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych" - taki komunikat słychać na pokładach samolotów przed startem i lądowaniem. Ale w prezydenckim Tu-154 większość komórek działała tuż przed planowanym lądowaniem w Smoleńsku. Czy to one przeszkodziły pilotom?
"Większość telefonów komórkowych na pokładzie prezydenckiego Tu-154M było aktywnych w ostatniej fazie lotu" - mówi "Rzeczpospolitej" prokurator generalny Andrzej Seremet.
Przyczyny najtragiczniejszego wypadku lotniczego w historii Polski wciąż są badane. Brana jest pod uwagę i taka możliwość, że użycie komórek mogło mieć wpływ na zakłócenie pracy urządzeń prezydenckiego samolotu. Także tę hipotezę trzeba zweryfikować.
Seremet ujawnił gazecie, że badanych jest ok. 100 komórek. Prowadzono z nich rozmowy i wysyłano esemesy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|