Byli pierwsi na miejscu katastrofy prezydenckiego tupolewa koło Smoleńska. Nie mieli wyrzutó sumienia, kiedy kradli karty kredytowe Andrzeja Przewoźnika, który był jedną z 96 ofiar tragedii. A teraz, podczas przesłuchań czterej rosyjscy żołnierze płaczą jak dzieci.
Żołnierze są gotowi na zadośćuczynienie finansowe - donosi rosyjski tygodnik "Żyzń", który cytuje "Gazeta Wyborcza". Rosyjskim wojskowym za kradzież kart Andrzeja Przewoźnika grozi nawet pięć lat więzienia. W trakcie przesłuchań załamali się i rozpłakali. Wyrazili żal za swój czyn.
Z ukradzionych kart wypłacili 59 tysięcy rubli, czyli około sześciu tysięcy złotych. Na co je wydali? Na alkohol i automaty do gier.
Czterech żołnierzy należało do garnizonu obsługi lotniska w Smoleńsku. Byli pierwsi na miejscu katastrofy. Karty znaleźli w saszetce, w której był portfel. Razem z nimi był tam wypisane numery PIN.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz