Analityczka z Instytutu Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza, autorka raportu "Kto straszy Ukropolin. Analiza pojęciowa rosyjskiej narracji w Polsce", powiedziała PAP, że u podstaw teorii spiskowej "Ukropolin" leży "radykalne demonizowanie obcego i traktowanie go jako wroga, który nie jest zewnętrznym zagrożeniem, lecz zdradzieckim elementem wewnętrznym dążącym do niecnych celów".
Historyczka: Korzenie tej teorii spiskowej sięgają carskiej Rosji
Korzenie tej teorii spiskowej sięgają carskiej Rosji, kiedy to pojawił się mit dotyczący Chazarii, czyli średniowiecznego państwa obejmującego Kaukaz od Morza Kaspijskiego do Morza Czarnego. Jego elity przyjęły judaizm. Na przełomie XIX i XX wieku państwo chazarskie stało się symbolicznym wrogiem świętej Rusi w percepcji obrońców carskiego porządku – wyjaśniła Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz. Jak dodała, narracja ta była wykorzystywana na użytek wewnętrzny w kolejnych latach, także w okresie Związku Radzieckiego i po 1989 r.
Ekspertka stwierdziła, że mit Chazarii został zaadaptowany również na potrzeby zewnętrznej walki politycznej, a dokładnie – w uderzenie w euromajdan, czyli ruch społeczny w Ukrainie związany z falą protestów w 2013 i 2014 r.
Kręgi prorosyjskie uznały, że dla mieszkańców południowej i wschodniej Ukrainy atrakcyjną opowieścią zniechęcającą do wydarzeń w Kijowie będzie narracja o "odwiecznej zdradzie". Przekaz sformułowano tak, by pokazać, że w stolicy nie rządzi "zdrowa, prawosławna siła ukraińska", lecz "obcy", którzy pragną zbudować na południu Ukrainy nowy byt państwowy. W zależności od wersji nazywano go Nową Jerozolimą, Izraelem 2.0 lub Czwartą Chazarią – wymieniła analityczka.
Historyczka: Narracja o "Żydobanderowcach" zyskała nowe życie w Polsce
Jak podkreśliła, narracja ta nie przyjęła się wówczas wśród Ukraińców, a implementowana równocześnie narracja o "Żydobanderowcach", którzy mieli stać za protestami na Majdanie, została przejęta przez samych zainteresowanych, czego symbolem stały się koszulki z humorystyczną deklaracją: "Jestem Żydobanderowcem".
Choć narracja ta funkcjonowała na obrzeżach debaty w Ukrainie, w Polsce zyskała nowe życie pod nazwą "Ukropolin". Fałszywie zakłada ona, że południowe ziemie Ukrainy zostaną zasiedlone przez społeczność żydowską, dla której Bliski Wschód staje się coraz bardziej niebezpieczny. Jednocześnie wysiedlona ludność ukraińska ma rozpocząć wędrówkę, której celem stają się ziemie nad Wisłą. Jak każda teoria spiskowa ta również stanowi mieszankę kłamstw i półprawd osadzonych w realnym kontekście. W tym wypadku — fali uchodźców wojennych wywołanej agresją Rosji w 2022 roku – objaśniła.
Kwiatkowska-Moskalewicz wyjaśniła, że "istotą tej fałszywej opowieści jest budowanie strachu, że naród polski zniknie lub zostanie zdominowany przez obcych". W koncepcji "Ukropolinu" Ukraińcy nie działają sami, lecz są narzędziem sterowanym przez lobby żydowskie. Ważnym elementem tej układanki jest rzekomy w tym udział polskich elit. Teoria ta ma bowiem przekonać, że polska klasa polityczna, obejmująca wszystkie ugrupowania obecne w parlamencie, zdradziła. Czyli zamiast realizować interes narodowy, polscy politycy mają działać na rzecz całej armii wewnętrznych i zewnętrznych "obcych", do których należą oprócz wymienionych wcześniej także Niemcy, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania – dodała.
Historyczka: Przełom nastąpił, kiedy Braun zaczął mówić o "Ukropolinie"
Rozmówczyni PAP podkreśliła, że od 2022 r. narracja ta "pojawiała się na obrzeżach portali społecznościowych, zakamarkach internetu czy na ulotkach rozdawanych na ulicy przez zwolenników teorii spiskowej". Przełom nastąpił, kiedy Grzegorz Braun, prezes Konfederacji Korony Polskiej, zaczął mówić o "Ukropolinie". Wtedy ta teoria spiskowa zagościła w języku politycznym – oceniła historyczka.
Historyczka: Niepokojące jest tempo tej radykalizacji
Według niej "język tej narracji radykalizuje się z tygodnia na tydzień". Niepokojące jest przede wszystkim tempo tej radykalizacji oraz to, że ten skrajny spiskowy dyskurs staje się coraz bardziej obecny w debacie publicznej. Jeszcze dziesięć lat temu uznalibyśmy to za surrealistyczny język lub literacką fikcję. Dziś zaczynamy to normalizować i przyzwyczajać się do tego – stwierdziła.
W moim przekonaniu "Ukropolin" jest emblematycznym przykładem adaptacji i implementacji rosyjskich tropów narracyjnych na gruncie polskim. W moim raporcie, opierając się wyłącznie na otwartych źródłach, nie twierdzę, że to Kreml bezpośrednio steruje tym procesem. Pokazuję jednak, że analiza pojęciowa wyraźnie prowadzi nas do korzeni tkwiących jeszcze w carskiej Rosji. Sam sposób działania i wykorzystywania tego konstruktu jako narzędzia politycznego jest uderzająco analogiczny do tego, co działo się najpierw w Rosji, a później w pomajdanowej Ukrainie – dodała ekspertka.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim stażem.
