- - powiedział prezes IPN, przypominając o najważniejszych działaniach IPN w tej sprawie 2018 r.
Prezes Szarek omówił działalność krajową Instytutu i problemy dotyczące współpracy międzynarodowej, szczególnie po nowelizacji ustawy o IPN ze stycznia 2018 r. wprowadzającej kary za oskarżanie Polaków za zbrodnie z okresu II wojny światowej. - - relacjonował Szarek. - - podkreślił, mówiąc o zerwanych kontaktach z naukowcami z krajów Zachodu.
Prezes IPN przedstawił także trudności związane z poszukiwaniami polskich ofiar na Ukrainie. Nawiązując do niedawnej zapowiedzi prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o zniesieniu moratorium prezes IPN zaznaczył: .
Przypomniał również działalność naukową i edukacyjną IPN, w tym dotyczącą relacji polsko-żydowskich podczas okupacji niemieckiej, a także konferencje historyków np. w Budapeszcie na Węgrzech dotyczącą Jana Pawła II i w Muzeum Polskim w Rapperswilu w Szwajcarii. Prezes IPN omówił także szereg postaci i wydarzeń, np. 40-lecie powstania Wolnych Związków Zawodowych, których upamiętnienie zorganizował Instytut.
Podczas rozpatrywania informacji senator PiS Dorota Czudowska pytała o to, ile - w procentach albo kwotowo - brakuje pieniędzy do tego, żeby IPN mógł zrealizować wszystkie zaplanowane działania. Odpowiadając na to pytanie prezes IPN zwrócił uwagę, że Instytut, choć postrzegany jest jako "instytucja wszechmocna", która ma zajmować się wszystkimi zaniechaniami państwa polskiego w obszarze historii, ma ograniczone środki.
- - powiedział Szarek, dodając, że wyższa średnia płac w IPN wynika z obecnej struktury wynagrodzeń. - - powiedział Szarek. Przypomniał też, że w IPN pracuje blisko 1000 archiwistów, ponad 150 naukowców, a także ponad 150 pracowników Biura Edukacji Narodowej. - - zaznaczył. Dodał przy tym, że najlepsi ludzie odchodzą z IPN w związku z niskim wynagrodzeniem i budują inne instytucje np. Muzeum II Wojny Światowej.
Sprawozdanie IPN za 2018 r., które dostępne jest na stronach Instytutu, liczy ponad 650 stron. - - głosi dokument.
W dokumencie zaznaczono, że kolejną wyróżniającą się kwestią była nowelizacja ustawy o IPN wprowadzona w styczniu 2018 r., z której polski rząd wycofał się kilka miesięcy później. Chodzi o nowelizację, która groziła karami grzywny lub trzema latami więzienia za przypisywanie polskiemu narodowi lub państwu odpowiedzialności m.in. za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej. "W jej wyniku Instytut - powszechnie uważany za inicjatora, a nie jedynie wykonawcę jej zapisów - znalazł się w ogniu krytyki, szczególnie poza granicami kraju, czego efektem był międzynarodowy bojkot ze strony części środowisk naukowych" - podał IPN.
"IPN nie tylko przetrwał ten czas, ale wzmocnił nacisk na konieczność systematycznego badania zagadnień okupacji niemieckiej z lat 1939-1945 i zatrudnił dodatkowych historyków, którzy zajmują się tym tematem" - czytamy w sprawozdaniu.