Wystawę "Beyond Duty", która została przygotowana w 2018 r. przez Instytut Yad Vashem na zlecenie izraelskiego ministerstwa spraw zagranicznych, w zeszłym tygodniu zaprezentowano w Brisbane, w siedzibie parlamentu stanu Queensland. Ma ona charakter objazdowy - jest prezentowana w różnych krajach, zwykle przez krótki czas, ale w prestiżowych miejscach, a izraelskie ambasady zapraszają na nie wpływowych gości. Na wystawie w Brisbane była m.in. premier stanu Queensland czy członkowie stanowego parlamentu.

Reklama

To drugi raz, gdy wystawa trafiła do Australii - poprzednio pokazano ją lutym 2020 r. w parlamencie Nowej Południowej Walii w Sydney. Jak mówi w rozmowie z PAP ambasador RP w Australii Michał Kołodziejski, zdziwił go wówczas fakt, że ani on, ani nikt z polskiego konsulatu w Sydney nie został zaproszony na wystawę, na której jak się spodziewał, istotne miejsce poświęcono polskim dyplomatom.

Okazało się, że są na niej dyplomaci uznani za Sprawiedliwych ze wszystkich krajów z wyjątkiem jednego - Polski - mówi. - Są tam nawet dyplomaci z krajów Osi, krajów kolaborujących, więc jest wrażenie, że niemal na całym świecie byli dyplomaci ratujący Żydów, tylko nie było polskich - dodaje.

Ładoś i Rokicki

Polski ambasador już wówczas podjął interwencję. Ambasada Izraela tłumaczyła, że prezentowani są wyłącznie ci dyplomaci, którzy zostali uhonorowani tytułem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, stąd brak Aleksandra Ładosia, natomiast nieobecność Konstantego Rokickiego jest efektem tego, że wystawę przygotowano zanim został on uznany za Sprawiedliwego, więc nie ma w tym żadnej złej woli.

Ale na pytanie, dlaczego nie ma Henryka Sławika czy Jana Karskiego ambasada już nie miała odpowiedzi. Natomiast jest tam nawet osoba - Włoch Giorgio Perlasca - która wcale nie była dyplomatą, lecz jedynie udawała konsula. Ambasada Izraela zapewniła jednak, że wystawa zostanie zaktualizowana i te nieścisłości zostaną poprawione. Tymczasem minął rok i wystawa znów została zaprezentowana w Australii w dokładnie takim samym kształcie, jak poprzednio - mówi Michał Kołodziejski.

Reklama

Jak zwraca uwagę, tym razem pominięcie polskich dyplomatów jest przykre dodatkowo z tego powodu, że premier stanu Queensland, Annastacia Palaszczuk przyznaje się do polskiego pochodzenia.

O ile rok temu z pewną rezerwą, ale jednak przyjmowałem argument, że to może być efekt zaniedbania czy pomyłki, to teraz już nie ma takich argumentów, zwłaszcza, że jak zapewniali dyplomaci izraelscy, zgłaszali oni tę sprawę do swojego ministerstwa spraw zagranicznych. A choć w samej Australii historia grupy Ładosia jest tematem dość odległym, to akurat ambasadzie izraelskiej jest ona dobrze znana - mówi ambasador Kołodziejski.

Wyraził on obawę, że gdy pandemia koronawirusa - która przez ostatnie miesiące mocno ograniczyła zasięg wystawy - minie, to znowu zacznie ona być pokazywana na całym świecie, prezentując zafałszowany obraz historii.

Na nieuzasadnione pominięcie roli polskich dyplomatów na wystawie zwrócili już uwagę na Twitterze m.in. Daniel Finkelstein, członek brytyjskiej Izby Lordów i publicysta dziennika "The Times", którego matka została uratowana z Holokaustu dzięki fałszywemu paragwajskiemu paszportowi wystawionemu przez grupę Ładosia, oraz brytyjski historyk Roger Moorhouse.