Chodzi o olsztyński Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej, wcześniej funkcjonujący pod nazwą Pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej. Monument, nazywany przez olsztynian "szubienicami", zgodnie z decyzją wojewody warmińsko-mazurskiego ma zostać usunięty z przestrzeni publicznej. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego utrzymało w mocy zaskarżoną przez prezydenta Olsztyna decyzję wojewody o usunięciu monumentu. Wojewoda nadał decyzji rygor natychmiastowej wykonalności.

Reklama

"Kacapska mentalność"

To jest przykład, jak nie powinna wyglądać działalność polityczna, działalność zmierzająca do pożytku publicznego. Grupa ludzi o, jak to mówią w Olsztynie, kacapskiej mentalności cały czas próbuje utrzymywać w przestrzeni publicznej symbole komunizmu. Ci ludzie robią to od lat, robią to dla postkomunistycznej części swojego elektoratu i nie chcą przyjąć do wiadomości, że świat się zmienił, że komunizm upadł, poniósł klęskę. Komunizm jest odpowiedzialny za śmierć stu milionów ludzi na świecie, za brutalne gwałty, także na tych terenach (Warmii i Mazur - PAP) - podkreślił w rozmowie z PAP wicepremier Piotr Gliński.

Reklama

Jak mówił, pomnik musi zniknąć z przestrzeni publicznej, bo "jako państwo polskie niepodległe i suwerenne nie życzymy sobie symboli postkomunistycznych w przestrzeni publicznej".

"Torpedowanie prawa"

Wicepremier wskazał, że "czym innym jest upamiętnienie zmarłych czy tych, którzy zginęli, także żołnierzy innych armii". To jest podział zgodny z wartościami humanistycznymi, z podstawami cywilizacji zachodniej. Groby pozostawiamy w spokoju, każdy ma prawo do pochówku i wiecznego spoczynku. Natomiast swastyki i czerwone gwiazdy muszą zniknąć z przestrzeni publicznej. To nie jest miejsce dla symboli komunistycznych czy totalitarnych i to jest dla wszystkich jasne, poza właśnie postkomunistami, którzy wciąż próbują torpedować realizację polskiego prawa - mówił Gliński.

Jak zaznaczył wicepremier Gliński, prezydent Olsztyna nie ma wielu możliwości prawnych. Ja wykazywałem się dobrą wolą, proponowałem nawet środki ministerialne, by przenieść ten pomnik, który jest przecież autorstwa Dunikowskiego, do muzeum komunizmu. Tam wyrazili na to zgodę. I tam jest dzisiaj miejsca tego pomnika. Ale prezydent Olsztyna uważał, że mnie przechytrzy - ocenił wicepremier Gliński.

Jak mówił, "skończy się tak, że będzie musiał za własne środki, za środki obywateli Olsztyna usunąć pomnik, a być może skończy się to grzywnami administracyjnymi dla osoby, która nie wykonuje polskiego prawa".

"Arogancja władzy"

Nie wiem, czy tak będzie, ale myślę, że sprawiedliwość społeczna i dziejowa by tego wymagała. Bo to jest arogancja władzy i niewykonywanie zapisów polskiego prawa, a przede wszystkim niewykonywanie tego, co wynika z zasad funkcjonowania naszej cywilizacji - wskazał wiceszef rządu.

Jak podkreślił, pomnik trzeba zlikwidować i na to miejsce można postawić coś, co jest akceptowalne współcześnie. Natomiast postkomunistyczne kombinacje i takie krętactwo to jest rzecz doprawdy niegodna- mówił wicepremier Gliński.

Olsztyńskie "szubienice"

Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej stoi w centrum Olsztyna i składa się z dwóch wysokich na 13 metrów pylonów – z tego powodu określa się do mianem "szubienic". Jeden z pylonów przedstawia m.in. postać czerwonoarmisty, który na hełmie miał sierp i młot. Symbole te zostały skute z hełmu jesienią ubiegłego roku, ponieważ wojewoda podkreślał, że w ten sposób propagowany był ustrój komunistyczny. Na drugim pomniku widnieją m.in. samolot i czołg.

Władze Olsztyna nie chcą się zgodzić na usunięcie pomnika, ponieważ jego twórcą był wybitny polski rzeźbiarz, więzień hitlerowskich obozów Xawery Dunikowski (osobiście Dunikowski wykuł twarz czerwonoarmisty). W ocenie władz miasta, wokół pomnika powinno powstać muzeum przestrzegające przez totalitaryzmami.

Minister kultury w sporze wojewoda-prezydent Olsztyna przyznał rację wojewodzie. Minister przypomniał, że wojewoda wydając swoją decyzję oparł się na opinii IPN.

Autorka: Agnieszka Libudzka