Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego pytany był o spór wokół Marszu Powstania Warszawskiego organizowanego przez stowarzyszenie Roty Marszu Niepodległości. W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się do odwołania złożonego przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego i uchylił decyzję wojewody mazowieckiego, który wyraził zgodę na cykliczne organizowanie marszu do 2024 roku.

Reklama

Godzina "W" to godzina, w której mogą brać udział wszyscy i wszyscy są zaproszeni (…). Robię takie założenie, że większość uczestników przychodzi tam z dobrej woli, że to są ludzie, którzy chcą pokazać jedność z ideami powstania czy oddać hołd powstańcom warszawskim. Organizatorzy [Marszu Powstania Warszawskiego - przyp. red.], wydaje mi się, że to poczucie, że wszyscy są zaproszeni, naginają. Dla nich to pretekst do zrobienia wiecu politycznego - ocenił Jan Ołdakowski.

Jak dodał, "dla nas jest ważne, żeby nie wykorzystywać tego momentu politycznie, żeby nie przekształcić tego w wiec". - Środowiska narodowe zawsze były przeciwko Powstaniu Warszawskiemu, więc być może mają daty, które bardziej pasują do ich tradycji. 1 sierpnia powinni świętować tak, jak wszyscy warszawiacy. Uszanować regułę, że to święto, na które zaproszeni są wszyscy i wszyscy mogą brać w nim udział tak samo - wyjaśnił.

Sposób, w jaki uprawiają politykę środowiska narodowe, w jaki sposób już zagarnęły nasze wielkie święto wspólnoty - 11 listopada - wykracza poza dopuszczalne granice. Nie chce, żeby tak samo zagarniali 1 sierpnia. 1 sierpnia jest dla wszystkich, wszyscy są zaproszeni, również zwolennicy ruchu narodowego, ale muszą szanować, że to święto jest tak organizowane od kilkudziesięciu lat (…), więc najlepiej, gdyby się dostosowali ze sposobami, w jakie obchodzą to święto, do tego, jakie panują i w Warszawie i wielu miastach w Polsce obyczaje - zaznaczył.

Reklama