– – denerwuje się Stefan Kamiński z Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. Przedłożony projekt ustawy o składce audiowizualnej wprowadza prostą zależność: powiązanie opłaty audiowizualnej nie z odbiornikami radiowo-telewizyjnymi, lecz z liczbą punktów poboru energii. A to oznacza, że kwotę 12–15 zł miesięcznie (stawka nie została jeszcze ustalona) miałby zapłacić każdy odbiorca końcowy energii elektrycznej, ma telewizor czy nie ma.
O ile w przypadku osób fizycznych przewidziano zwolnienia i pewne odstępstwa (obowiązują wszystkie dotychczasowe abonamentowe ulgi dla seniorów czy niepełnosprawnych), to dla przedsiębiorców żadnej furtki nie ma. – – pyta Kamiński. – twierdzi Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIT).
Dla nich koszty opłaty audiowizualnej osiągają niebotyczne rozmiary. Konkretne wyliczenia podaje Krajowa Izba Komunikacji Ethernetowej (KIKE). Nieduży lokalny operator telekomunikacyjny, zaliczający się do sektora małych i średnich przedsiębiorstw, który świadczy usługi telekomunikacyjne dla kilku tysięcy abonentów i korzysta z 300 przyłączy energetycznych, byłby zobowiązany do uiszczenia składki w wysokości 4500 zł miesięcznie. W przypadku większych graczy obciążenie sięgnąć może nawet kilkuset tysięcy złotych rocznie.
W pismach do wiceministra kultury Krzysztofa Czabańskiego KIKE proponuje, by przedsiębiorstwa, które korzystają z prądu tylko w celu utrzymania urządzeń przesyłowych, zwolnić z obowiązku zapłaty składki. I nie jest jedyny. Takich pism resort dostał więcej, nie tylko od telekomów. We własne liczniki wyposażone są nie tylko wspomniane stacje bazowe telefonii komórkowych, lecz i bramki na autostradach, fotoradary, a nawet latarnie, bankomaty czy billboardy. – – mówi nam Małgorzata Krajewska z Orange.
PKP Polskie Linie Kolejowe mają w całym kraju aż 16 tys. liczników. Biorąc pod uwagę, że od każdego musiałyby zapłacić 15 zł miesięcznie składki, to rocznie pochłonęłoby to sumę 2,9 mln zł. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa nie próbowało nawet oszacować kosztów wprowadzenia nowego modelu finansowania mediów publicznych. Resort przyznał się, że nie brał udziału w uzgodnieniach projektu. Za to PLK we własnym imieniu wystąpiły o zmiany w ustawie. Większość naszych rozmówców straszy dalszymi konsekwencjami. Obciążenie z tytułu obowiązkowej składki audiowizualnej ma doprowadzić do wzrostu cen usług.
– pisze w oświadczeniu PIIT. Eksperci wskazują, że projekt jest sprzeczny z unijną dyrektywą w sprawie środków mających na celu zmniejszenie kosztów realizacji szybkich sieci łączności elektronicznej, gdzie wskazano, że prowadzona polityka musi doprowadzić do obniżenia kosztów zapewnienia dostępu szerokopasmowego w całej Unii, w tym poprzez odpowiednie planowanie i koordynację oraz zmniejszenie obciążeń administracyjnych.
Wątpliwości jest więcej. Larum po publikacji projektu ustawy podnieśli działkowcy. O ile właściciele rodzinnych ogródków działkowych nie muszą się obawiać, że zapłacą składkę podwójnie, to ci, którzy mają prywatną działkę pod miastem, już tak. Podobnie jak posiadacze więcej niż jednego mieszkania. – – żali się Krzysztof Gołębiewski z Poznania. Z projektu wynika bowiem, że podwójnej składki nie zapłacą posiadacze stodoły czy garażu z oddzielnym licznikiem, ale z zastrzeżeniem, że dodatkowy punkt poboru jest w tej samej miejscowości, a w mieście administracyjnie podzielonym na dzielnice – w tej samej dzielnicy.
– ironizuje Gołębiewski. Ten argument podnosi wielu ekspertów. – ocenia KRRiT. Tłumaczy, że zdolność i potrzeby związane z odbiorem mediów narodowych nie są większe w przypadku osób, które mają więcej niż jeden lokal. To samo dotyczy wielu firm.
– przyznaje rzeczniczka Ruchu Joanna Dzwonkowska. Spółka wyliczyła, że nowe prawo będzie ją kosztować prawie 0,5 mln zł rocznie. – – wylicza Dzwonkowska. – – ocenia Wojciech Szymczak z Kancelarii Prawnej Media.
Projekt ustawy o składce audiowizualnej po pierwszym czytaniu w Sejmie trafił właśnie do komisji kultury i środków przekazu, która przyjęła wniosek o przeprowadzenie wysłuchania publicznego 17 maja 2016 r. – – zapewnia DGP wiceminister kultury Krzysztof Czabański.