AGNIESZKA SZYMCZAK: Potoczna opinia głosi, że muzykoterapia pozwala się zrelaksować. W czym to pomaga?
HANNA HAMER: Relaks jest tylko jednym z celów muzykoterapii, po wyciszeniu i uspokojeniu pacjenta muzyka może zadziałać na niego stymulująco. Muzykoterapia polega na zorganizowanym słuchaniu muzyki w różnych celach: poprawy samopoczucia, obniżenia napięcia, szybszego powrotu do zdrowia, głębszego przyswajania treści, czyli lepszej nauki. Sprawniejszemu uczeniu się pomaga też tzw. muzyka w tle, czyli po prostu słuchanie odpowiedniej muzyki podczas przyswajania materiału, ale to już nie wchodzi w zakres muzykoterapii.
Dla kogo są przeznaczone takie zajęcia?
Dla wszystkich chętnych, którym słoń nie nadepnął na ucho i lubią muzykę. Dla dzieci i dorosłych, dla silnie zestresowanych i poważnie chorych. Także w polskich szpitalach coraz częściej organizuje się pacjentom koncerty, po których, jak sprawdzono, rzeczywiście szybciej wracają oni do zdrowia.
Jak wyglądają?
Mogą być indywidualne lub grupowe. Podczas zajęć słucha się niezbyt głośnej muzyki, najlepiej w słuchawkach, od 15 minut do godziny - po uprzednim uzgodnieniu jej rodzaju czy konkretnych kompozytorów - w ciszy i skupieniu. Potem terapeuta proponuje omówienie wrażeń, ale jeśli słuchacze sobie tego nie życzą lub po prostu milczą, temat nie jest kontynuowany.
Na jakiej zasadzie dobiera się muzykę w trakcie takich sesji?
Muzyka musi podobać się osobie poddawanej terapii. Jeśli coś w niej przeszkadza, a z gustami się nie dyskutuje, to nie da się osiągnąć pożądanego celu muzykoterapii. Najczęściej podczas sesji terapeutycznych sięga się po kompozytorów epoki baroku albo inną muzykę w rytmie largo (wolnym). Wtedy najłatwiej o stymulację w mózgu fal elektrycznych tzw. rytmu alfa, czyli od 8 do 14 cykli/s. fale o tej częstotliwości pojawiają się, gdy czujemy się zrelaksowani. Zamiast kompozycji Telemanna, Haendla, Vivaldiego czy Bacha można użyć także utworów Rachmaninowa, Czajkowskiego, Beethovena, Chopina, Mozarta czy Griega. Niekiedy trafi nas prosto w serce słodki dźwięk skrzypiec, kiedy indziej fletnia Pana - rodzaje muzyki można zmieniać. Szybkie i głośne melodie nie sprzyjają utrzymaniu rytmu alfa, używane są raczej do wyrwania kogoś z apatii lub pobudzenia do zabawy.
Nie warto samodzielnie korzystać z gotowych mieszanek takich jak muzyka relaksacyjna, czy odgłosy natury, bo może się okazać, że to, co słyszymy, bardziej nas drażni, niż wycisza. Ostrożnie też z kupnem nowinek typu odgłosy wieloryba. Kupiłam kiedyś taką płytę, w domu puszczam - cisza. Odnoszę z reklamacją, a pan, śmiejąc się: To pani nie wiesz, że wieloryby nadają na innych częstotliwościach?. Śmiech to też zdrowie, ale pieniędzy szkoda.
Czy można stosować domowe sesje muzykoterapii, np. żeby poprawić koncentrację swoją lub dziecka?
W domu można urządzać sobie sesje muzyczne dla relaksacji i poprawy koncentracji uwagi. Warto skompletować też płytotekę z muzyką, po której czujemy się jak nowo narodzeni, błogo, zyskujemy chęć do życia. Polecam eksperymenty! Ktoś, kto połknął bakcyla muzyki, żyje pełniej, ciekawiej, milej. Natomiast samą muzykoterapię powinien stosować wykwalifikowany terapeuta, ponieważ wie, jak sobie radzić z reakcjami ludzi, takimi jak gwałtowne wzruszenie, niekontrolowany płacz wywołane skojarzeniem z jakąś sytuacją, osobą, traumą.
Dr Hanna Hamer jest psychologiem społecznym i psychoterapeutką, wykładowcą Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej