Wyobraźmy sobie, że podczas świąt dopadła nas nostalgia i zaczęliśmy oglądać albumy ze zdjęciami. Przewracając kartki, cofamy się w czasie – matura, liceum, podstawówka, komunia, pierwsza gwiazdka, chrzest, narodziny. Jeśli Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba można do czegoś porównać, to do urządzenia, które pozwoli nam zobaczyć „kosmiczną pierwszą komunię”.
Reklama
Na razie teleskop pędzi przez kosmos z prędkością niemal 2 tys. km/h – w każde 10 minut pokonuje taką odległość jak z Warszawy do Władysławowa. W dniu, kiedy to wydanie trafi do kiosków, będzie miał już za sobą większość liczącej 1,5 mln km podróży – do pokonania zostanie mu jedna trzecia. Do celu (punktu L2) powinien dotrzeć pod koniec stycznia.