"Zaczynamy od tematu rolniczego: lubi pan arbuzy?" - pyta Piotr Gursztyn posła Eugeniusza Kłopotka będącego gościem DZIENNIKA.
"Nie bardzo, mówiąc szczerze. Ale wiem, do czego pan pije" - odpowiada Kłopotek.
"Do ulubionego owocu PSL..." - kontynuje Gursztyn.
"...raczej pana Palikota. Jeśli pan Palikot rzeczywiście lubi tak te arbuzy, to gdyby rozejrzałby się w swoim środowisku platformerskim, sporo tych znajdzie arbuzów, sporo" - mówi poseł.
"Wiele osób należących lub utożsamiających się z Platformą Obywatelską kiedyś należało do partii do PZPR albo funkcjonowało na lewicy. Nie trzeba daleko szukać, nawet w ławach sejmowych znajdą się tacy. Prztyczki ze strony koalicjanta są nie na miejscu. Ale rozumiem jest trauma po przegranej" - twierdzi poseł PSL.



Komentarz Michała Karnowskiego: Platformo, przegrywaj z klasą!

Zdaniem Eugeniusza Kłopotka, podobnie jak Stanisława Żelichowskiego, Platforma w kampanii na stanowisko prezydenta Olsztyna przegrzała. "Ludzie dzisiaj są wyczuleni na PR-owskie zagrania. Wiedzą, co jest faktem, a co jest fałszem. Powiem po rolniczemu - na plewy ludzie tak szybko nie dadzą się nabrać. Zagłosowali w ten sposób, a nie inny, nie dając zwycięstwa kandydatowi Platformy, która w sondażach zdecydowanie prowadzi. Z drugiej strony wydaje mi się, że dla Platformy, a zwłaszcza dla niektórych liderów co bardziej zapalczywych, którzy już uwierzyli w wielkość PO, taka lekcja pokory naprawdę się przyda. Jestem przekonany, że dzięki temu nawet koalicja będzie lepiej funkcjonować" - twierdzi poseł.

"Padają przeciwne komentarze, że jest to powrót do małkowszczyzny" - pyta Gursztyn.
"Proszę spojrzeć, ile w tym jest prawdy. Obecnie wybrany prezydent był wiceprezydentem za Małkowskiego, został przez niego odwołany, ponieważ nie zgadzał się z jego polityką. Trudno to nazwać kontynuowaniem tego, co robił poprzedni prezydent. Ale myślę, że gdy trauma minie, wszystko wróci do normy, a mamy poważniejsze sprawy choćby kryzys" - ocenia poseł.

- Czy przełoży się to na stosunki koalicyjne? - pyta dalej Gursztyn.
- Jeżeli się przełoży to myślę, że na plus - twierdzi Gość DZIENNIKA.
- Dlaczego?.
- Nasz partner zrozumie, że z tym mniejszym też trzeba się liczyć, bo on też jest skuteczny - mówi Kłopotek.


Poseł PSL twierdzi, że do tej pory różnie bywało. "Był taki moment przegrzania współpracy. A może właściwie braku komunikacji pomiędzy sobą. Została też częściowo naruszona jedna z platform, na której koalicja funkcjonuje. Wzajemne zaufanie i powiedzenie sobie, że jeden partner przeciwko drugiemu nie będzie w Sejmie niczego na siłę forsował" - mówi. Sprawami, które naruszyły wspólną platformę PO i PSL, są kwestie ustaw pomostowych czy finansowania partii politycznych. "Mieliśmy zawarty praktycznie kompromis w tej spawie z Waldym Dzikowskim. Nagle z Alej Ujazdowskich poszedł sygnał o całkowitym zakazie finansowania partii. To jest dla nas zaskoczeniem. Takie rzeczy trzeba uzgadniać z koalicjantem" - mówi Kłopotek.

Wśród kwestii spornych poseł wylicza też sprawę zmiany ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego. "Szukamy oszczędności, a ni z gruszki ni z pietruszki mamy kolejny problem. Chodziło tylko o dostosowanie liczby eurodeputowanych do nowych ustaleń traktatowych. A nagle PO zaczyna mówić o dwóch nowych zmianach. Dwudniowe wybory i głosowanie przez pełnomocnika. Głosowanie przez pełnomocnika budzi kontrowersje. Szukamy oszczędności, mamy przymykać kasę, a nagle fundujemy sobie dwudniowe wybory. Za cenę 2-3 proc. lepszej frekwencji musimy zapłacić dodatkowo około 40 mln złotych. Nie ma tu ani sensu, ani logiki" - ocenia Kłopotek.

Reklama

Zdaniem posła PSL pogłoski o tym, że PSL zdecydowało o wyjściu z koalicji, są nieprawdziwe. "Gdyby do czegoś takiego doszło, byłoby to wyjątkową nieodpowiedzialnością. Zarówno ze strony Platformy, jak i PSL. Zwłaszcza w obliczu tego, co nas dotyka - potężnego kryzysu" - mówi.

Cezery Michalski: Pawlak znów będzie premierem

"Aby nastąpiło zerwanie koalicji, musiałoby się stać coś nieprawdopodobnie złego" - twierdzi Kłopotek. "Ale na razie nie ma takiego zgrożenia" - dodaje.