: Bo jesteśmy partią odpowiedzialną i przewidywalną.
Dzisiaj w czasie kryzysu byłoby nieodpowiedzialnością, tak samo z jednej, jak i drugiej strony, podejmowanie próby zrywania koalicji. Musiałoby się zdarzyć coś naprawdę nadzwyczajnego, gdyby
jeden z filarów, na którym opiera się ta koalicja - czyli wzajemne zaufanie, nieforsowanie jakichś rozwiązań jeden przeciwko drugiemu - się zawalił. Wtedy koalicja ległaby w gruzach. Dzisiaj
na szczęście jeszcze takiej sytuacji nie ma. Chociaż w ostatnim okresie ten filar wzajemnego zaufania trochę został naruszony przez naszego partnera koalicyjnego.
Nie będziemy świętować, bo dzisiaj nie ma powodów do tego. Ale jestem przekonany, że drobne nieporozumienia, często nieuzgadniane pomysły zostaną odstawione na bok. Jeżeli przestaniemy
zajmować się takimi drugorzędnymi sprawami, a zajmiemy się tym, co ważne - przede wszystkim łagodzeniem skutków kryzysu, to uważam, że koalicja przetrwa do końca kadencji. Powiem więcej,
wtedy obywatele mogą dać nam zielone światło na następną kadencję.
Premier Tusk niewątpliwie ma tę przewagę, że nie ciągnie się za nim całe odium komuny. To niewątpliwie ciągnęło się za Millerem i jego formacją. Po drugie Tusk jest bardziej elastyczny
niż Miller, a tego należy oczekiwać od premiera rządu koalicyjnego. Chociaż ostatnie jego wystąpienia, te ostrzejsze, psują ten obraz.
*Eugeniusz Kłopotek jest posłem PSL, członkiem Rady Naczelnej PSL i kandydatem w wyborach europejskich
Całość wywiadu w jutrzejszym wydaniu DZIENNIKA