Ostatni wyrok Trybunału Konstytucyjnego dotyczący unieważnienia art. 36 ustawy o udostępnianiu akt IPN historykom i dziennikarzom - "o ile prezes IPN wyrazi zgodę" - ma swoje uzasadnienie. Najwyraźniej chodziło o zniesienie dowolności takiej decyzji, a także - być może - odejście od procedury podejmowania decyzji o udostępnianiu akt w trybie kpa, który zmusza do postępowania administracyjnego w sprawie każdej teczki. Niezwykle wydłużało to proces udostępniania akt.
Niemniej na razie znajdujemy się w takiej sytuacji, gdy nie ma w ogóle prawnych uregulowań dostępu historyków spoza IPN do archiwów. Co to oznacza?
Dla historyków stają się na czas nieokreślony niedostępne wszystkie dokumenty, jakie Urząd Bezpieczeństwa czy później Służba Bezpieczeństwa sporządzały w latach od 1944 do 1989. A trzeba pamiętać, że tajna policja w państwie totalitarnym czy posttotalitarnym, jakim była PRL, interesowała się wszelkimi dziedzinami życia obywateli.
W związku z tym w archiwach IPN oprócz akt osób inwigilowanych i agentów są - na czym koncentrują się zainteresowania opinii publicznej i polityków - akta dotyczące rozmaitych instytucji, związków i stowarzyszeń, także niektóre akta PZPR, w tym np. korespondencja ministra spraw wewnętrznych z pierwszym sekretarzem partii. Dokumenty owe dotyczą najrozmaitszych spraw: nastrojów społecznych, działalności różnych organizacji na danym terenie, poglądów politycznych obywateli, opisują rozgrywki polityczne i personalne w wielu organizacjach. Są tu także akta urzędowe MSW - protokoły narad, instrukcje, sprawozdania.
Dziurawa przeszłość
Utrata przez historyków możliwości analizowania tych materiałów archiwalnych spowoduje - gdyby blokada dostępu miała trwać dłużej - że wiele obszarów naszej historii najnowszej pozostanie białymi plamami. Na przykład badacze zajmujący się resortem bezpieczeństwa nie będą mogli analizować akt normatywnych, stenogramów narad, korespondencji między szefami różnych jednostek resortu i korespondencji resortu z władzami politycznymi i prokuraturą.
Badacze społeczeństwa i postaw społecznych tracą dostęp na przykład do raportów dotyczących nastrojów i postaw Polaków w różnych okresach, w różnych środowiskach, a także przebiegu różnych wystąpień społecznych. Ci, którzy studiują funkcjonowanie gospodarki, np. proces podejmowania niektórych decyzji w zakresie handlu zagranicznego - tutaj wbrew pozorom bezpieka też miała coś niecoś do powiedzenia - czy zakupu technologii, wdrażania jakichś projektów gospodarczych, też zostaną skazani na ułomność wniosków.
Archiwa IPN kryją to, co Służba Bezpieczeństwa gromadziła na temat organizacji społecznych, jakie działały w Polsce legalnie - politycznych, kulturalnych, oświatowych, także czasopism. Interesowało ją to, co się w tych organizacjach czy pismach dzieje, jakie nękają je konflikty wewnętrzne czy spory o linię programową. Na przykład na temat Stowarzyszenia PAX poza IPN znajdziemy niewiele w Archiwum Akt Nowych.
Reasumując, jeśli dostęp do akt miałby być zamknięty na dłużej, to liczne obszary, gdzie akta bezpieki są często jedynym źródłem informacji o różnych środowiskach, grupach społecznych, postawach obywateli, sposobach inwigilacji społeczeństwa, sposobach jego represjonowania, ale też obrony społecznej przed presją i represją pozostaną nieodkryte.
W szczególności dotyczy to wszystkich organizacji opozycyjnych zarówno legalnych, jak i nielegalnych, począwszy od lat 40., a na podziemnej Solidarności kończąc. Nie sposób ich badać z pominięciem archiwów IPN, bo zwykle nie istnieją alternatywne archiwa tych organizacji, albo mają charakter szczątkowy. Nawet jeśli interesuje nas nie tylko sposób infiltracji, ale np. pragniemy się czegoś dowiedzieć o dyskusjach toczonych wewnątrz tych środowisk czy podejmowanych inicjatywach.
Pożywka dla spekulantów
Badania dotyczące legalnej Solidarności w latach 1980 - 1981 też w dużym stopniu muszą być oparte na aktach IPN, gdyż własne archiwa S uległy w ogromnej większości zniszczeniu lub zagubieniu, często już po 1989 roku.
Tymczasem w zasobach archiwalnych IPN znajduje się dokumentacja dotycząca wielu działań Związku, jaką prowadziło lub przejęło MSW, czyli: korespondencje, protokoły niektórych posiedzeń władz związkowych, akta działaczy, stenogramy ich wystąpień itd., a także raporty agentów.
Tego zakresu spraw dotyczy dokumentacja walki z Solidarnością, w tym pozwalająca ustalać relacje pomiędzy resortem spraw wewnętrznych, czyli MSW, a władzami politycznymi PRL, sposoby i etapy podejmowania decyzji, np. przy okazji amnestii, czy aresztowania jakichś osób, a także dokumentacja internowanych w latach 1981-1982.
Konkludując: w gruncie rzeczy bez dostępności do akt IPN-u wiedza o mechanizmach funkcjonowania życia społecznego, politycznego, medialnego w okresie PRL-u byłaby dużo płytsza i uboższa. Te akta muszą być wykorzystywane w badaniach, bo żeby dogłębnie poznawać ważkie zdarzenia z naszej przeszłości, trzeba przede wszystkim poznać mechanizmy funkcjonowania tego systemu, różnych jego cząstek oraz funkcjonowania społeczeństwa w warunkach reżimu.
Albo inny przykład: rok 1989, czyli rok Okrągłego Stołu i wyborów czerwcowych. W aktach IPN znajdują się raporty SB o publicznych i poufnych wystąpieniach działaczy, także ich wywiadów dla prasy czy radia, zapisy przebiegu zebrań Komitetu Obywatelskiego czy jego zespołów. Z tych akt dowiadujemy się, jakie reakcje planowały władze, mamy trochę korespondencji między departamentami MSW a gen. Kiszczakiem czy gen. Jaruzelskim.
A zatem możemy wnosić, na co władze liczyły, o czym MSW informowało kierownictwo PZPR, a w związku z tym, jak to wpływało na podejmowanie w tych sprawach decyzji. Dokumenty zgromadzone na ten temat pokazują, że proces, który się odbywał przy Okrągłym Stole, a następnie podczas przygotowań i przeprowadzenia wyborów czerwcowych nie był - jak to dziś niektórzy utrzymują - reżyserowany przez władze. Według mnie te akta pozwalają rozwiać wątpliwości w tej sprawie, poznać prawdę.
Jeśli je wyłączymy, zamkniemy, to pozostawiamy wolną rękę dla najrozmaitszych spekulacji i nie będziemy w stanie tym spekulacjom przeciwstawić dokumentów, bo one są niedostępne.
Ostatnio wynikła sprawa kontrowersji dotyczących strajku sierpniowego. Materiały dotyczące tego strajku, jego charakteru, tego, co władze w związku z tym próbowały robić, jak się zmieniało ich stanowisko, jakie próbowano zastosować metody łamania determinacji strajkujących, znajdują się w Archiwum Akt Nowych i w archiwum IPN-u.
Dzięki zapisom inwigilacji poszczególnych osób wiemy, co władze wiedziały o działaniach pewnych osób ważnych w strajku czy przy wspieraniu go, ale też wiemy o pewnych działaniach, które podejmowano, żeby złamać ten strajk czy utrudnić akcję pomocy dla strajkujących, np. o aresztowaniach opozycjonistów i tle tych aresztowań.
Akta zgromadzone w IPN nie zaprzeczają wiedzy podstawowej, tej, którą znamy z podręczników, ale nie poznamy tych elementów, które opisywane nie były, czyli kuchni politycznej zarówno po stronie władzy, jak i po stronie opozycji, i to w sposób możliwie pełny.
Zawieszone doktoraty
Sam prowadzę badania nad przeszłością środowisk opozycyjnych, już od bardzo dawna. Między innymi nad Solidarnością podziemną. Próbuję konfrontować wiedzę, jaką mam z innych źródeł, z dokumentami przechowywanymi w Instytucie.
Teraz oczywiście na czas - mam nadzieję - niedługi będę musiał te badania zawiesić. Jeśli rzeczywiście dojdzie do małej nowelizacji i sprawa zakończy się w ciągu kilku tygodni, to wielkiego nieszczęścia nie będzie, ale jeżeli miałoby to trwać np. rok albo dwa, to znaczy, że po prostu w ogóle nie będę mógł napisać przygotowywanej na ten temat książki.
W gorszej sytuacji jest ktoś, kto pisze doktorat albo habilitację i ma konkretny termin ukończenia tej pracy. Uniemożliwienie mu dostępu do archiwów IPN przez długi czas rodzi bardzo poważne dla niego konsekwencje: nie napisze doktoratu, wyrzucą go ze studiów doktoranckich, będzie musiał zwracać pieniądze itd.
Trzeba wskazać na jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Obecnie jedynie historycy zatrudnieni w IPN mają dostęp do akt. Blokada dotyczy badaczy spoza Instytutu. Powstaje drastyczna sytuacja nierówności, ale problem jest też praktyczny. Otóż można sobie wyobrazić, że ktoś już zapoznał się z zawartością materiałów Służby Bezpieczeństwa znajdujących się w Instytucie i może w złej wierze opublikować fałszywe tezy lub interpretacje dające nieprawdziwy obraz wydarzeń czy roli poszczególnych osób.
Niemożność swobodnego badania dokumentów spowoduje brak możliwości zweryfikowania takiej pracy i podjęcia polemiki. Zamknięcie archiwów ułatwiłoby możliwości dosyć dowolnych manipulacji wokół różnych zdarzeń z przeszłości i ogromnie utrudniłoby możliwość polemiki z takimi tendencyjnymi pracami.
IPN wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu nie jest tylko składnicą teczek agentów, ale zawiera kilkadziesiąt kilometrów akt o podstawowym znaczeniu dla badania państwa i społeczeństwa w epoce PRL. Akcentowanie wyłącznie lustracyjnej strony tego zbioru uważam za szkodliwe.
Źle się stało, że do IPN przeniesiono funkcje lustracyjne z oczywistą szkodą dla funkcji naukowych. Nieuchronna burza wokół lustracji godzi teraz bezpośrednio w IPN, rodzi pokusę jego zawłaszczenia przez jedno stronnictwo lustracji, co zresztą w ogromnej mierze już się dokonało.
Tymczasem to, co najważniejsze w perspektywie lat, to wolne od uprzedzeń i tendencyjności poznawania naszej narodowej i państwowej przeszłości. Akta IPN są do tego niezbędne.
Andrzej Friszke, historyk zajmujący się historią najnowszą. Wykładowca Collegium Civitas, były członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej
Archiwa IPN kryją to, co SB gromadziła na temat organizacji społecznych, jakie działały w Polsce legalnie - politycznych, kulturalnych, oświatowych, także czasopism. Interesowało ją to, co się w tych organizacjach czy pismach dzieje, jakie nękają je konflikty wewnętrzne czy spory o linię programową. Na przykład na temat Stowarzyszenia PAX poza IPN znajdziemy niewiele w Archiwum Akt Nowych - pisze w DZIENNIKU Andrzej Friszke, historyk.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama