Wsparcie finansowe chorych dzieci lub bezdomnych psów samo w sobie jest bez wątpienia czynieniem dobra. Problem w tym, że 1 proc. w założeniu miał być sposobem na aktywizację obywateli, budowanie więzi wspólnotowych oraz wzmacnianie społeczeństwa obywatelskiego w kraju, w którym przez kilka dekad niezależne organizacje były zwalczane przez władzę. A niestety funkcja ta zeszła na tak daleki plan, że w zasadzie straciliśmy ją z pola widzenia. Wspieranie raczkującego społeczeństwa obywatelskiego pieniędzmi publicznymi da się uzasadnić, tyle że obecnie 1 proc. tego nie czyni. Pytanie więc, po co utrzymywać tę fikcję.
Reklama
Jeden procent nie jest obecnie instrumentem wspierania społeczeństwa obywatelskiego, tylko wehikułem działalności dobroczynnej. A dobroczynność, jakkolwiek bardzo chwalebna, nie powinna być wspierana ze środków publicznych. Jej istotą jest czynienie dobra przy wykorzystaniu różnego rodzaju zasobów prywatnych

Szczęśliwi wybrańcy

W 2019 r. organizacjom pożytku publicznego przekazano 875 mln zł z tytułu 1 proc. podatku dochodowego od osób fizycznych. To o 14 proc. więcej niż rok wcześniej i prawie trzykrotnie więcej niż w 2008 r., gdy po raz pierwszy wprowadzono rozwiązania znacznie poszerzające krąg donatorów. Wcześniej każdy, kto chciał przeznaczyć ułamek podatku jakieś organizacji, musiał sam go wyliczyć i zrobić przelew. W praktyce mało komu się więc chciało.
W ubiegłym roku nasze pieniądze trafiły do prawie 9 tys. stowarzyszeń i fundacji, które mają status organizacji pożytku publicznego. Ale środki te nie rozlały się równomiernie po całym kraju. Wręcz przeciwnie, raczej popłynęły kilkoma rwącymi potokami w paru kierunkach.
Zaledwie jedna organizacja – Fundacja Dzieciom „Zdążyć z pomocą” – otrzymała 185 mln zł, czyli ponad jedną piątą wszystkich pieniędzy rozdysponowanych za pośrednictwem deklaracji podatkowych. Ponad 30 proc. funduszy otrzymały trzy OPP. W sumie sześciu największych beneficjentów – 0,7 proc. wszystkich – dostało 312 mln zł. Gdyby polskie organizacje pożytku publicznego tworzyły odrębne państwo, byłyby chyba najbardziej rozwarstwionym krajem świata. No, może poza Zimbabwe, ale tam się nie gromadzi danych tego typu.