Dziennik Gazeta Prawana logo

Żywność drożeje przez pseudoekologię

4 kwietnia 2011, 09:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Paweł Rożyński
Paweł Rożyński/Dziennik Gazeta Prawna
Ceny rzepaku, soi, a nawet cukru rosną, bo Ameryka oraz Unia Europejska forsują produkcję biopaliw - pisze Paweł Różyński.

Jednym z powodów wzrostu cen żywności jest polityka promowania biopaliw, którą uprawiają głównie USA i Unia Europejska. Zamiast mąki z kukurydzy czy cukru z trzciny cukrowej produkuje się paliwa. W dobie drogiej ropy naftowej i państwowych dotacji to bardzo opłacalny interes.

W ciągu roku ceny zbóż, rzepaku czy cukru podskoczyły o prawie 100 proc. Jest to przede wszystkim wina fatalnych warunków pogodowych i związanej z tym spekulacji funduszy inwestycyjnych. Są to jednak przyczyny, na które nie mamy większego wpływu. Problem w tym, że windujemy ceny żywności również na własne życzenie, wspierając produkcję biopaliw.

Ich zwolennicy uważają je za jedyną odnawialną alternatywę dla paliw kopalnych, która w dodatku mniej obciąża środowisko emisją gazów cieplarnianych. Ten argument został już dawno obalony. Rząd brytyjski w ubiegłorocznym głośnym raporcie wykazał, że litr biopaliwa zamiast ograniczać emisję CO2 o 35 proc., o niemal tyle ją zwiększa. Pod rzepak czy soję karczuje się olbrzymie połacie lasów (m.in. Amazonii), które normalnie wchłaniałyby dwutlenek węgla, a nowe uprawy przyczyniają się do jego emisji.

Mimo to w USA już jedna trzecia produkcji kukurydzy dalej idzie na produkcję biopaliwa. W Polsce biopaliwa to wciąż margines, ale i tak płacimy za ich lansowanie za granicą wysoką cenę, bo żywność automatycznie drożeje i u nas.

Komisja Europejska chce, by 10 proc. paliw sprzedawanych na stacjach benzynowych do 2020 roku pochodziło z odnawialnych źródeł energii. Obniżono już akcyzę i przyznano dopłaty dla rolników (kilka miliardów euro rocznie). Biurokraci i lobby rolnicze nie ustają w dalszych wysiłkach. Kilka dni temu unijny komisarz ds. transportu Siim Kallas zaproponował, by do 2050 r. wyeliminować z obszarów miejskich auta spalinowe poza tymi na biopaliwa.

Polityka względem biopaliw to tylko wierzchołek góry lodowej ekologicznych absurdów. W Polsce w szalonym tempie drożeje drewno, bo zgodnie z wymogiem unijnym 10 proc. produkcji energii musi pochodzić ze źródeł odnawialnych. Za metr sześc. elektrownie płacą ok. 170 zł, ale w zamian za to dostają zielony certyfikat wart ok. 260 zł.

W ubiegłym roku energetyka kupiła 13 proc. dobrej jakości drewna wystawionego na sprzedaż przez Lasy Państwowe. Apetyt przy tym rośnie. W Europie połowa pozyskiwanego drewna ląduje już w piecach elektrowni i co roku ilość ta zwiększa się o 20 proc. W efekcie przepłacamy za meble i papier. Zagrożone są polskie firmy meblarskie, mimo że stały się światową potęgą.

Biopaliwa i palenie drewnem to cofnięcie nas o 200 lat, zanim zaczęto palić węglem. Idźmy dalej tym tropem, a jeszcze w XXI wieku doczekamy się dotowanego przez państwa paliwa z jabłek, zaś w elektrowniach palić się będzie książkami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj