Śledczy twierdzą, że Piotr Kownacki przekazał dziennikarzom raport Agencji Bezpieczeństwa Wewenętrznego o ostrzelaniu samochodu Lecha Kaczyńskiego podczas jego wizyty w Gruzji. O postawieniu zarzutów byłemu szefowi Kancelarii Prezydenta informuje "Gazeta Wyborcza", która powołuje się na nieoficjalne źródła w prokuraturze.
Tak zwany incydent gruziński wydarzył się w 2008 roku, kiedy polska delegacja z prezydentem na czele pojechała do Gruzji. Podczas podróży samochodem w okolicach granicy gruzińsko-osetyjskiej padły strzały z broni maszynowej.
Raport na temat tych wydarzeń napisało Centrum Antyterrorystyczne ABW. We wstępnej wersji dokumentu stwierdzono, że mogła to być prowokacja ze strony gruzińskiej. Raport sporządzony w 16 ponumerowanych kopiach wyciekł do mediów. Pojawił się w dzienniku.pl.
ABW, która natychmiast wszczęła śledztwo w sprawie wycieku, zaczęła wskazywać jako źródło Kancelarię Prezydenta. Na posiedzeniu sejmowej speckomisji ABW podała już konkretne nazwiska - Kownackiego i Witolda Waszczykowskiego, wiceszefa BBN, których podejrzewa o przekazanie dokumentów mediom. Obaj zaprzeczali.