Nie wiadomo, co się stało z listem dotyczącym obecności Lecha Kaczyńskiego na uroczystościach w Katyniu, który - jak twierdzi Kancelaria Prezydenta - został wysłany do rosyjskiej ambasady. Ambasador twierdzi jednak, że takiego pisma nie widział.
- mówi w Polskim Radiu europoseł PiS . Jak dodaje, problem w tym, że marszałek Sejmu Bronisław Komorowski niepotrzebnie wpisał się w tę grę.
O co chodzi? "Niezawodny okazał się marszałek Komorowski, który - jak usłyszałem na antenie państwa radia - powiedział, że , ponieważ niepotrzebnie się sam zgłaszał, bo takie samozgłoszenie powoduje problemy i późniejsze zamieszania" - krytykuje europoseł PiS. Przypomina też inne wypowiedzi marszałka, do których miał zastrzeżenia.
"Jak sobie przypominam skandaliczną wypowiedź pana marszałka wtedy, , który był tam z wizytą, i powiedział, że <>, kpiąc sobie z zagrożenia dla głowy państwa, tak i dzisiaj można było na niego oczywiście liczyć" - mówi Marek Migalski w "Sygnałach Dnia" i dodaje: "Mam nadzieję, głęboko wierzę w to, że nieświadomie, ale dał się rozegrać Rosjanom w ich grze przeciwko Polsce".