Dziennik Gazeta Prawana logo

Nałęcz mówi, jak zablokować IV RP

5 maja 2010, 18:23
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Rozmawiałem z Bronisławem Komorowskim i nie ukrywałem, że w obecnej sytuacji najrozsądniejsze dla człowieka lewicy jest poparcie jego właśnie w tych wyborach - stwierdził Tomasz Nałęcz, do niedawna kandydat na prezydenta z ramienia Partii Demokratycznej. Dodał, że chodzi o to, by "zablokować odżywający projekt IV Rzeczypospolitej".

Marszałek Sejmu i kandydat PO na prezydenta Bronisław Komorowski powiedział w środę, że jego kandydaturę poparła Partia Demokratyczna-demokraci.pl i Tomasz Nałęcz, który zamierzał startować w wyścigu prezydenckim.

"Cieszę się poparciem środowiska także poza PO. Udzieliła mi poparcia Partia Demokratyczna i kandydat tej partii Tomasz Nałęcz. Bardzo je sobie cienię. Tym bardziej, że jest to środowisko, które wywodzi się z większego projektu politycznego, w którym również ja uczestniczyłem, ze środowiska Unii Wolności" - podkreślił Komorowski na konferencji prasowej w Sejmie.

Tomasz Nałęcz był kandydatem na prezydenta zgłoszonym przez Partię Demokratyczną i Socjaldemokrację Polską. Pod koniec kwietnia zrezygnował jednak z udziału w wyborach.

"Rozmawiałem z marszałkiem Bronisławem Komorowskim i nie ukrywałem w tej rozmowie, że w mojej ocenie w obecnej sytuacji najrozsądniejsze dla człowieka lewicy jest poparcie jego właśnie w tych wyborach" - powiedział PAP w środę Nałęcz. Jak ocenił, "dla ludzi lewicy przede wszystkim powinno liczyć się to, by zablokować odżywający projekt IV Rzeczypospolitej". W jego ocenie ludzie lewicy powinni już w pierwszej turze zagłosować na Komorowskiego.

Jak zaznaczył, ceni sobie "różne pozytywne" cechy kandydata SLD Grzegorza Napieralskiego. "Nie podzielam jego decyzji o kandydowaniu nie ze względu na jego cechy, tylko ze względu na ogólną sytuację. Uważam, że głos ludzi lewicy w tych wyborach może znaczyć bardzo wiele, bo może rozstrzygnąć o porażce projektu IV Rzeczypospolitej" - zaznaczył.

Komorowski powiedział, że liczy także na to, iż również inne środowisko, "z którym w przeszłości przeszedł część politycznej drogi", czyli Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe rozważy poparcie jego kandydatury". "Jeżeli to poparcie stanie się faktem, będę się bardzo cieszył. Byłoby to dla mnie potwierdzeniem mojej zasady życiowej, że nawet jeżeli polityka czasami dzieli, ważne jest, aby zachować relacje umożliwiające współpracę" - dodał marszałek.

W jego opinii, przy okazji kampanii prezydenckiej może "nastąpić proces dalszego porządkowania sceny politycznej i większej konsolidacji wokół najważniejszych sił politycznych, co jest elementem korzystnym w każdym miejscu sceny politycznej".

Komorowski powiedział, że nie uchyla się od debaty ze swoimi kontrkandydatami. Dodał jednak, że inicjatywa w tej sprawie leży po stronie Jarosława Kaczyńskiego. "Wydaje mi się, że mój zasadniczy, główny konkurent jakim jest Jarosław Kaczyński musi mieć pierwszeństwo, jeśli chodzi o ocenę tego, czy chce debatować publicznie, czy nie, ze względów zrozumiałych" - stwierdził marszałek.

Jak zaznaczył, naturalne jest, aby taka debata na pewno odbyła się przed ewentualną drugą turą wyborów.

Komorowski mówił ponadto, że jednym z elementów jego kampanii wyborczej będzie zaprezentowanie składu jego Komitetu Honorowego. Nie chciał jednak zdradzić nazwisk osób, które będą tworzyć komitet. "Mam przekonanie, że będzie to bardzo atrakcyjny skład osób z punktu widzenia medialnego" - dodał.

Podkreślił, że Komitet Honorowy będą tworzyć osoby "o niesłychanie pozytywnych konotacjach, skojarzeniach i reprezentujących sobą w różnych dziedzinach życia najwyższy poziom, najwyższe osiągnięcia". "Pokażemy w odpowiednim momencie szersze spektrum osób wspierających moja kandydaturę. Z góry serdecznie tym osobom dziękuję" - dodał.

Szef sztabu wyborczego Komorowskiego Sławomir Nowak ujawnił w środę w radiowej "Trójce", że w skład komitetu honorowego marszałka Sejmu wejdą m.in. Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki i Władysław Bartoszewski.

Pytany o najnowsze sondaże, który wskazują niewielki spadek poparcia dla jego kandydatury, powiedział, że i tak są one wyjątkowo łaskawe dla niego i dla PO. Dodał jednak, że świadczą o tym, że jest "jeszcze ogromne rozchwianie opinii publicznej" związane z szokiem po katastrofie pod Smoleńskiem. "Pewnie jeszcze jakiś czas takie nieustabilizowanie do końca poglądów w kwestiach wyborczych będzie miało miejsce" - zaznaczył.

Z ostatniego sondażu SMG/KRC dla TVN24 wynika, że Komorowski w pierwszej turze wyborów prezydenckich może liczyć na poparcie 45 proc. wyborców, zaś prezes PiS Jarosław Kaczyński - na 30 proc.; w drugiej turze Komorowski pokonałby Kaczyńskiego w stosunku 55 do 34 proc. Oznacza to, że w porównaniu z poprzednim badaniem (wykonanym 26 kwietnia) kandydat PO stracił po 2 pkt proc. w obu turach, kandydat PiS - zyskał 3 pkt proc. w pierwszej turze, a w drugiej stracił 1 punkt proc. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj