Każda okazja jest dobra do darmowej wycieczki i dobrej wyżerki. Zwłaszcza jeśli chodzi o miejskich urzędników. Chyba nawet specjalnie po to założyli sobie stowarzyszenie - to Unia Metropolii Polskich. Ta nazwa kryje w sobie raczej towarzystwo wzajemnej adoracji, które zajmuje się głównie własną wygodą - atakuje urzędników bulwarówka.

Przedstawiciele największych polskich miast bawili przez ostatnie dwa dni w Krakowie. Mieli dyskutować mo o sposobach pomocy najbiedniejszym, bezdomnym i tym, których nie stać na zakup własnego mieszkania. Urzędnicy oprócz bicia piany nie załatwili jednak nic. Nudne konferencje umilały im za to inne atrakcje - pisze "Fakt".

W poniedziałkowy wieczór zorganizowali sobie wyżerkę. W pięknej, reprezentacyjnej sali krakowskiego magistratu rzucili się na stoły pełne jedzenia. Wędliny, mięsa w galarecie, dwa dania na ciepło oraz ciasta i owoce znikały w zastraszającym tempie. Podano też wyśmienite wino. Wśród toastów poklepywano się po plecach, a w tle słychać było kolędy. Jednego tylko zabrakło: dyskusji na temat, w jaki sposób pomagać bezdomnym mieszkańcom miast - oburza się bulwarówka.

Urzędnicy tym problemem nie zajmowali się ani trochę. No bo i dlaczego? Przecież sami mają gdzie mieszkać, a świąteczna atmosfera zupełnie nie nastrajała ich do tego typu rozważań. Nie odwiedzili też żadnego z socjalnych mieszkań w Krakowie, nie interesowały ich rozpadające się kamienice komunalne. Na to nie znaleźli czasu - czytamy w "Fakcie".

Za to na spacerek po urokliwym, krakowskim Rynku, owszem. Członkowie Unii Metropolii Polskich zrobili sobie nawet pamiątkowe zdjęcie przy bożonarodzeniowych kiermaszach. Jeśli tak ma wyglądać pomoc dla najbiedniejszych, to niech płacą za nią sami urzędnicy, a nie podatnicy - proponuje "Fakt".