Szef PiS udzielił wywiadu pismu "Gala", kojarzonym raczej z przepytywaniem mniejszych lub większych gwiazd filmu i telewizji. Tym razem gwoździem numeru jest rozmowa z Jarosławem Kaczyńskim.

Reklama

Kandydat na prezydenta, jeden z najbardziej znanych polskich kawalerów, nie zawsze był sam. "Mówię to raz i nie chcę już do tego wracać: byłem w młodości zaangażowany emocjonalnie. To się skończyło rozstaniem. Większość moich znajomych miała już wtedy rodziny, bo w tamtych czasach ludzie szybciej się decydowali na małżeństwo. Mogę tylko powiedzieć, że jestem z tą osobą w rzadkich, ale ciepłych kontaktach po dziś dzień" - zdradza dwutygodnikowi.

Jarosław Kaczyński zaprzecza, by czuł się samotny w życiu. "Miałem rodzinę, przyjaciół. To mnie satysfakcjonowało emocjonalnie. Miałem w nich oparcie. Teraz zostali przyjaciele, którzy są wspaniali, wspierający, niezwykle serdeczni. Jest pani Basia, przyjaciółka domu, jest pan Piotr, który kupuje karmę kotu Alikowi. Są moi polityczni przyjaciele. Nie czuję się sam" - podkreśla.

A czy prezes PiS potrafi gotować? "Teraz jadam poza domem, ale były czasy, gdy pracowałem w Białymstoku i codziennie sam sobie gotowałem. Tu, w Warszwie wolałem wpadać do mamy. Ona zawsze się śmiała, bo nie miałem jednak talentów kulinarnych. Najczęściej piekłem sobie kurczaka w prodiżu, bo to było mięso najłatwiejsze do dostania" - wspomina Kaczyński i dodaje, że kurczaka w ogóle nie przyprawiał. Chwali się również umiejętnością ugotowania krupniku.

...czytaj dalej, co mówił w wywiadzie Jarosław Kaczyński



Są też w rozmowie z "Galą" wątki polityczne. Do tej pory Jarosław Kaczyński znany był z działania w opozycji od 1976 roku. Jednak, jak wspomina, już wcześniej próbował walczyć z PRL. W jaki sposób?

"Taki sztubacki - to było zorganizowanie obchodów 30. rocznicy śmierci marszałka Piłsudskiego w szkole w 1965 roku. Były też bezczelne, szczeniackie gesty, np. przestawianie strzałek do lokalu wyborczego w tym samym bodajże roku. Po mojej interwencji pokazywały toaletę miejską" - wspomina Jarosław Kaczyński.

Z wywiadu można się też dowiedzieć, że rodzice w pewnym momencie posłali braci bliźniaków do osobnych szkół, bo mieli kłopoty z nauką. Jarosław Kaczyński obszernie opowiada też, jak trudnym doświadczeniem dla niego była śmierć brata w katastrofie Tu-154 koło Smoleńska.

Pytany na zakończenie rozmowy, jakie ma marzenia, Jarosław Kaczyński odpowiada: "Marzę o tym, żeby się obudzić, zobaczyć nad sobą światła, twarze lekarzy i usłyszeć, że miałem zawał, a to wszystko, co się ostatnio wydarzyło, to był tylko zły sen..."