Giertych: Przyjaźń się skończyła, a rząd trwa
ARTUR GRABEK: Andrzej Lepper mówi, że koalicja została zerwana przez PiS, ale ministrów z rządu nie wycofał. Jak pan to rozumie, bo ja mam problem?
ROMAN GIERTYCH: Zgodnie z umową koalicyjną Ministerstwo Rolnictwa należy do Samoobrony. PiS mianując na szefa tego resortu Wojciecha Mojzesowicza, zerwało koalicję. Zresztą zrobiło to już wcześniej, dymisjonując Daniela Pawłowca ze stanowiska sekretarza stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej. Przyjaźń się skończyła, ale rząd trwa.
Dziwna jest ta sytuacja. Czy pan i minister Wiechecki również oddacie się do dyspozycji premiera?
Nie widzę powodu, dla którego miałbym to robić. Jarosław Kaczyński w każdej chwili może mnie zdymisjonować, zwłaszcza że nie zmienię zdania w sprawie komisji CBA czy odwołania Daniela Pawłowca. Te sprawy muszą zostać wyjaśnione. PiS od 6 tygodni prowadzi politykę prowokacji, która ma doprowadzić do zerwania koalicji i przyśpieszonych wyborów. Teraz już wiemy, dlaczego.
A dlaczego?
Chodzi o decyzję PKW i groźbę utraty wielomilionowych dotacji dla partii Kaczyńskiego. Ratunkiem są wcześniejsze wybory. Gdyby miały się odbyć terminowo w 2009 r., to pierwszą transzę pieniędzy PiS otrzyma dopiero w lipcu 2010 r. A to oznacza, że nie będzie przez ten czas miało finansów na żadną dużą kampanię wyborczą.
Czyli należy się spodziewać wcześniejszych wyborów?
Nie sądzę. Wcześniejsza elekcja jest dobra tylko dla PiS i SLD. Reszcie parlamentu się to nie opłaca, a ta reszta ma większość. Każdy miesiąc będzie działał na niekorzyść Prawa i Sprawiedliwości. Spodziewam się, że w najbliższym czasie dojdzie do pęknięcia w PiS. Jarosław Kaczyński nie ma już zdolności koalicyjnych, i to nie tylko w Sejmie. Nie jest też w stanie porozumieć się ze swoim otoczeniem. Jako premier ma siłę oddziaływania, ale w Sejmie tylko jeden głos.
* Roman Giertych - wicepremier, minister edukacji i lider LPR.
Bielan: Premier sam zapyta Kalatę i Aumillera, czy podają się do dymisji
ARTUR GRABEK: Samoobrona oddaje swoich ministrów do dyspozycji premiera. Czy Jarosław Kaczyński ich zdymisjonuje?
ADAM BIELAN*: Nie sądzę. Przede wszystkim dlatego że nie ma takiej formuły, że minister oddaje się do dyspozycji premiera. Myślę, że po powrocie z urlopu Jarosław Kaczyński zapyta Annę Kalatę i Andrzeja Aumillera, czy podają się do dymisji. Wypowiedzi Leppera odczytuję jako kolejną odsłonę jego politycznej gry. Przypomnę, że niedzielne spotkanie Rady Krajowej Samoobrony miało dać jasną odpowiedź na pytanie, czy ministrowie i wiceministrowie Samoobrony odejdą z rządu, czy też nie. Niczego takiego się nie dowiedzieliśmy.
W takim razie w co gra Lepper?
Jego pozycja słabnie, a on stara się wyjść z twarzą. Nie jest już nawet w stanie przeforsować swojego zdania na radzie partii, którą sam założył. Na to, by ministrowie Samoobrony podali się do dymisji, nie pozwolili działacze.
Należy zatem spodziewać się, że klub Samoobrony będzie wspierał dalej koalicję i do wyborów nie dojdzie.
Zapewne tak będzie. Odpowiedź na to pytanie poznamy zapewne już na najbliższym posiedzeniu Sejmu.
Lepper zapowiada, że LiS twardo upiera się przy powołaniu komisji śledczej ds. akcji CBA.
Taka komisja po pierwsze przedłuża immunitet Lepperowi, który jest jednym z głównych podejrzanych w tej sprawie. A po drugie paraliżuje działania CBA. Jeżeli by doszło do jej powołania, byłby to jasny sygnał dla wszystkich służb specjalnych, że w tym kraju są osoby nietykalne. A to byłoby zaprzeczenie idei powołania Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Szef Samoobrony twierdzi, że tę wojnę Jarosław Kaczyński wywołał celowo.
Całkowicie się z nim zgadzam. Tyle że jest to wojna wypowiedziana korupcji, a nie osobie Leppera. Andrzej Lepper jest zamieszany w aferę korupcyjną. Jeżeli się z tych podejrzeń oczyści, w każdej chwili będzie mógł wrócić do rządu.
* Adam Bielan jest rzecznikiem Prawa i Sprawiedliwości