Dziennik Gazeta Prawana logo

Kolejny sztandarowy pomysł PiS trafi do kosza. Kamer w lokalach wyborczych nie będzie

16 kwietnia 2018, 07:08
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Siedziba PKW
Siedziba PKW/PAP Archiwalny
Urząd rozprawia się z przepisami nowego kodeksu autorstwa PiS . Kamer w komisjach nie będzie, ale brakuje też urzędników wyborczych.

Zdaniem generalnego inspektora ochrony danych osobowych (GIODO) kamery mogą naruszać prywatność osób oddających głosy, a zewnętrznym podmiotom dałyby możliwość profilowania wyborców. – ostrzega GIODO w stanowisku przesłanym Krajowemu Biuru Wyborczemu (KBW). W praktyce więc GIODO wytknął PiS, że opracowując nowy kodeks wyborczy, zignorował rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO), które zacznie być stosowane od 25 maja.

Doktor Edyta Bielak-Jomaa, sprawująca urząd GIODO, w piśmie do KBW wytacza ciężkie działa. Jej zdaniem kamery w lokalach wyborczych naruszają prywatność głosujących. Prezentowane będą ich wizerunki – nie tylko twarze, ale także zachowania czy nawet ujawnione zostaną miejsca ich zamieszkania (bo zdecydowana większość osób głosuje tam, gdzie mieszka). Nie wiadomo też, jak kamery miałyby być rozmieszczone w trakcie głosowania. Ponadto publikacja nagrań w internecie umożliwia „potencjalnemu nieograniczonemu kręgowi osób dalsze ich wykorzystywanie w innych celach, np. profilowania wyborców”. Na koniec GIODO przestrzega: osobom, których dane są przetwarzane niezgodnie z RODO, od 25 maja br. przysługiwać będzie odszkodowanie.

Uwagi, które na wniosek szefowej KBW Magdaleny Pietrzak przygotował GIODO, mają fundamentalny charakter. I nie chodzi tylko o kamery, ich liczbę i rozmieszczenie, lecz także o konsekwencje ich użycia. - wskazuje GIODO. Jednocześnie zwraca uwagę na przewidziany w nowym kodeksie wyborczym okres przechowywania materiałów zarejestrowanych przez kamery. Kodeks stanowi, że mają być archiwizowane przez co najmniej 5 lat. - wskazuje GIODO w piśmie do KBW. W tym kontekście przypominają się niedawne słowa szefa PKW Wojciecha Hermelińskiego o tym, że ustawę przygotował „mały Kazio”. Teraz widać, że - przynajmniej w kontekście kamer - wcale nie były przesadą.

Co na to PiS? - mówi nam polityk partii rządzącej. Pytanie, jak z pomysłu z kamerami się wycofać? PiS ma dwie możliwości. Najprostsza to nowelizacja prawa i usunięcie przepisu o monitoringu lokali wyborczych. Można próbować przesunąć wprowadzenie tego zapisu na kolejne wybory i zastanowić się do tego czasu, czy da się dostosować ten obowiązek do unijnych regulacji w sprawie ochrony danych osobowych. Ale politycznie oznacza to spektakularne przyznanie się do porażki. Druga możliwość to droga pośrednia, warunkowana tym, czy szefowa KBW wystąpi do resortu finansów z pytaniem, czy - w świetle RODO - resort widzi możliwość przydziału środków na monitoring wyborczy w lokalach. W takim układzie resort wyda stanowisko, że prawo unijne, które weszło później od nowelizacji prawa wyborczego, jest ważniejsze i nie ma podstaw do organizowania przetargu. W ten sposób zmiana zasad nastąpi tylnymi drzwiami bez oficjalnego jej kwitowania przez Sejm, Senat i prezydenta.

Sprawa kamer to niejedyny problem dla KBW i partii rządzącej. Dziś upływa termin (już i tak wydłużony) rekrutacji armii 4,6 tys. urzędników wyborczych, którzy mają pomóc samorządom zorganizować wybory i zapewnić warunki pracy komisjom. Jak ustaliliśmy w piątek, chętnych było tylko 2,1 tys. W rekrutacji KBW ponoć już pomaga MSWiA, które poprosiło o wsparcie wojewodów. Od jutra delegatury będą mogły wystąpić do samorządów o wskazanie w ciągu 7 dni osób na stanowiska urzędników wyborczych. Ale i tak potrzebna będzie jeszcze zgoda zainteresowanych. Jeśli i to nic nie da, wówczas - zgodnie z uchwałą PKW z 19 lutego br. - szef KBW wystąpi do MSWiA o podjęcie działań "umożliwiających powołanie właściwej liczby urzędników wyborczych". Co to oznacza w praktyce - nie wiadomo. MSWiA uważa, że te kwestie są obecnie w rękach KBW i do biura należy kierować pytanie, co dalej.

Kamery w lokalach wyborczych były jedną z najgłośniejszych zmian w przeprowadzaniu wyborów, jaką posłowie partii rządzącej przewidzieli na nadchodzącą elekcję. Miała to być gwarancja większej transparentności procesu wyborczego, do czego politycy PiS nawoływali od ostatnich wyborów samorządowych w 2014 r. Był to także jeden ze sztandarowych postulatów sympatyzującego z PiS Ruchu Kontroli Wyborów.

 Wycofanie się z monitoringu lokali wyborczych oznacza przynajmniej czasową rezygnacją z kolejnego ze sztandarowych pomysłów PiS. Pierwotnie najgłośniejszym z nich była dwukadencyjność wsteczna, która ostatecznie nie weszła w życie z powodu kontrowersji konstytucyjnych i dużego oporu w samorządach. W zamian za to wprowadzono ograniczenie pełnienia funkcji wójta, burmistrza i prezydenta miasta do dwóch kadencji, ale liczone wprzód, z jednoczesnym wydłużeniem czasu jednej kadencji do pięciu lat. Nie zlikwidowano też JOW (ostały się w miejscowościach do 20 tys. mieszkańców). Z pakietu rozwiązań, które miały uczynić wybory bardziej przejrzystymi, została definicja krzyżyka stawianego w wyborczych kratkach czy potwierdzenie używania przezroczystych urn (te i tak weszły w życie już w 2016 r.). PiS wprowadził także dwie oddzielne komisje wyborcze w każdym lokalu. Pierwsza ma czuwać nad przebiegiem głosowania, druga – liczyć głosy

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Autor bez zdjęcia
Grzegorz Osiecki

Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej od 2009 r. specjalizujący się w tematyce politycznej, ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej. Laureat Grand Press Economy w 2019 roku. Nominowany do Grand Press w kategorii news w 2018. Wcześniej dziennikarz radiowej „Trójki”, Informacyjnej Agencji Radiowej, telewizyjnej Panoramy w TVP 2 i „Dziennika".

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSkładka zdrowotna z kilkoma progami. Ma powstać nowy model »
Tomasz Żółciak

Dziennikarz zajmujący się tematami politycznymi, współautor podcastu „Z drugiej strony". Związany z DGP nieprzerwanie od 2010 roku. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW oraz Centrum Europejskiego UW.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSkładka zdrowotna z kilkoma progami. Ma powstać nowy model »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj