Centrum Informacyjne Sejmu odniosło się w poniedziałkowym komunikacie do publikacji "Rzeczpospolitej". Dziennik - powołując się na informacje uzyskane przez posła PO Krzysztofa Brejzę - napisał, że koszt zakupionych szabli dla Straży Marszałkowskiej wyniósł 57 tys. zł "bez uwzględnienia podatku od towarów i usług". "Przy zastosowaniu podstawowej stawki podatku VAT ta kwota rośnie do 70,1 tys. zł. Kupiono 15 szabel, za sztukę wydano 4,7 tys. zł. To znacznie więcej niż szable reprezentacyjne, które można kupić w internecie. Ich koszt zaczyna się od ok. 300 zł" - wskazała "Rzeczpospolita".

Dziennik przypomniał również, że pod koniec lipca napisał, iż strażnicy dostali broń "mimo braku podstawy prawnej, co oznacza złamanie prawa". "Wyjaśnialiśmy, że w styczniu Sejm uchwalił ustawę o Straży Marszałkowskiej, której jeden z artykułów mówi, że marszałek Sejmu określi, w drodze zarządzenia, rodzaje broni paradnej przysługującej funkcjonariuszom. Strażnicy zaczęli używać szabel w pierwszej połowie lipca, ale marszałek wydał zarządzenie dopiero 26 lipca" - wskazała "Rzeczpospolita".

Poseł Brejza, cytowany przez "Rzeczpospolitą" ocenił, że marszałek Sejmu Marek Kuchciński "urządził sobie cepeliadę na koszt podatników" i że sprawa uzbrojenia Straży Marszałkowskiej to "Bizancjum".

CIS odnosząc się do tych informacji, podkreślił w komunikacie, że "Kancelaria Sejmu z pełną odpowiedzialnością stwierdza, że kwota wydatkowanych środków publicznych - 3 800 zł netto za każdą z kilkunastu szabel paradnych - jest w pełni adekwatna do bardzo wysokiej jakości zakupionego sprzętu, gwarantującego ponadto jego bezpieczną eksploatację". "Pozyskana broń posłuży funkcjonariuszom przez wiele lat" - dodano.

Według CIS, cytowane w artykule słowa Brejzy, są sformułowaniami "obraźliwymi i nieadekwatnymi do sytuacji". "Straż Marszałkowska jest pełnoprawną formacją umundurowaną, realizującą wszechstronne zadania - od reprezentacyjnych po zabezpieczanie bezpieczeństwa kompleksu sejmowego. To wspólne dobro, które powinno być wyłączone spod bieżących sporów politycznych" - zaznaczyło CIS.

Jak oświadczono, nie jest też prawdą zarzut stawiany przez "Rzeczpospolitą", że "strażnicy dostali broń mimo braku podstawy prawnej". "W rzeczywistości od 20 maja 2018 r., czyli od dnia wejścia w życie ustawy o Straży Marszałkowskiej, podstawę tę stanowi art. 51 ust. 3 tego aktu prawnego" - wskazało CIS. Przytoczony zapis mówi o tym, że "marszałek Sejmu określa w drodze zarządzenia, rodzaje broni paradnej przysługującej funkcjonariuszom Straży Marszałkowskiej oraz jej wzory, a także przypadki występowania z tą bronią".

Do sprawy odniósł się na Twitterze dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka, który podkreślił, że Straż Marszałkowska "od 2018 r. jest pełnoprawną służbą mundurową, zaś jej umocowanie (także historyczne) w Sejmie to rzecz bezsprzeczna". "Wśród wielu zadań SM są także kwestie reprezentacyjne. Zaś typ uzbrojenia strażników jest uszczegółowiony w przepisach" - dodał.