- To było kilkanaście miesięcy temu, kiedy na tapecie były polskie zarzuty. W momencie, kiedy pojawia się szereg różnych innych zarzutów, ja stawiam też swój mały znak zapytania - bronił swojej wcześniejszej decyzji o podpisaniu apelu.

Prowadząca rozmowę w Radiu ZET Beata Lubecka zauważyła, że Ludmyła Kozłowska ubolewała nad niskim miejscem Boniego na liście Koalicji Europejskiej w okręgu warszawskim. Szefowa fundacji napisała na Twitterze: „Strasznie to smutne. Twój wkład jest w pracach PE dla Polski ogromny”.

- Poznaliśmy się na wielu różnych spotkaniach, które były organizowane w Brukseli. Dostała akcept, tam bym to powiedział, i od władz belgijskich, i od władz brytyjskich. Więc te zarzuty, które pojawiały się po stronie części opinii i części instytucji politycznych w Polsce… - tłumaczył Boni.

Brytyjska gazeta „Sunday Times” ujawniła zarzuty komisji Parlamentu Mołdawii wobec Fundacji Otwarty Dialog o przyjęcie półtora miliona funtów od szkockich firm słupów w zamian za lobbing na rzecz oligarchów. Według Michała Boniego, sprawy nie da się rozpatrywać jednoznacznie.

- Autorem tego artykułu jest osoba związana z taką akcją promującą wyjście z brexitu, z tego, co mi wiadomo, bo to „The Guardian” też podawał taką informację na ten temat, więc moim zdaniem sprawa jest niejednoznaczna – uznał europoseł PO.

- Myślę, że decyzja polskich władz w kontekście tego, co się później okazywało i co sprawdzały służby różnych innych krajów, była chybiona. Co nie oznacza, że nie pojawiają się jakieś być może nowe rzeczy i trzeba będzie je sprawdzić – mówi Michał Boni.

Michał Boni miał wziąć udział w konferencji organizowanej w Warszawie przez Fundację Otwarty Dialog. Czy w takiej sytuacji podtrzymuje swoje uczestnictwo?

- Nie wiem, czy ta konferencja dojdzie do skutku. Nie do końca były ustalone wszystkie reguły gry i wszystkie elementy organizacyjne. Ja też muszę patrzeć na swój kalendarz – odpowiedział.