Utworzenie funduszu to jeden z polskich postulatów w debacie o nowej polityce przemysłowej UE. Komisja Europejska na jesieni ma przedstawić plan rozwoju przemysłu na kolejną dekadę. Chodzi o to, by Europa nie pozostawała w tyle w światowym wyścigu gospodarczym. Taka obawa istnieje, biorąc pod uwagę, że w rankingu 10 najbardziej innowacyjnych firm na świecie nie ma żadnej ze Starego Kontynentu. Swoje propozycje, jak uczynić Europę bardziej konkurencyjną, przedstawiły już Berlin i Paryż. Warszawa zrobiła to wczoraj. Wśród naszych postulatów znalazła się reforma zasad konkurencyjności i pomocy publicznej – kwestia podnoszona także przez Francję i Niemcy.
Autorskim pomysłem Warszawy jest propozycja, by w unijną politykę przemysłową wpisać sprawiedliwą transformację energetyczną, która byłaby finansowana w ramach specjalnego funduszu. Rząd wysuwa ten postulat cztery dni po unijnym szczycie, na którym Polska zablokowała przyjęcie ambitnego celu neutralności klimatycznej w 2050 r. Jak mówiła wczoraj minister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz, Polska nie kwestionuje polityki klimatycznej, ale chce rozmawiać o jej realizacji.
– – dodawał wiceszef MSZ Konrad Szymański. – – mówiła Emilewicz.
Fundusz Sprawiedliwej Transformacji Energetycznej byłby skierowany do państw i regionów zależnych od węgla. Jak czytamy w polskim stanowisku, do jego celów należałoby administrowanie programami wsparcia dla gospodarstw domowych i wspólnot lokalnych, w tym na rzecz rozwoju niskoemisyjnych gałęzi przemysłu i energetyki, podnoszenia kwalifikacji ludności czy lokalnego wykorzystania nowoczesnych technologii energetycznych. W ocenie Emilewicz potencjalne źródła finansowania postulowanego przez rząd funduszu są dwa: system handlu uprawnieniami do emisji CO2 oraz osobny program w ramach unijnego budżetu.
Szymański zaznaczył, że chociaż stanowisko Polski w sprawie polityki przemysłowej i propozycja powołania funduszu nie są odpowiedzią na kwestię neutralności klimatycznej UE w 2050 r., mogą stać się jednym z jej elementów. Jak jednak podkreśla, nie chodzi tylko o jeden fundusz. – – mówi. W konkluzjach z zeszłotygodniowego szczytu UE, o które toczył się spór, zapisano, że działania na rzecz neutralności klimatycznej muszą uwzględniać uwarunkowania krajowe i być sprawiedliwe społecznie. Jak mówi Szymański, na tych zapisach zależało Polsce, a to, że znalazły się one w konkluzjach, pokazuje, że nie jesteśmy w tej sprawie osamotnieni. – – podkreśla.
Propozycja rządu może zapoczątkować w UE poważną debatę na temat tego, jak zrekompensować koszty transformacji energetycznej. Aleksander Śniegocki, kierownik Projektu Energia i Klimat w WiseEuropa, uważa, że mamy dziś do czynienia z inną sytuacją niż w 2011 r. – – zauważa ekspert.
Debata nad neutralnością klimatyczną w UE przyspieszyła nagle, więc nie było czasu na przygotowanie szczegółowych propozycji rekompensat. – – mówi Śniegocki. W jego ocenie sprawa na pewno nie jest przegrana ani dla Polski, ani dla zwolenników ambitnej unijnej polityki klimatycznej.