W sobotę odbyła się konwencja programowa Prawa i Sprawiedliwości w Lublinie. Prezes PiS Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki oraz wicepremier Beata Szydło przedstawili program wyborczy PiS. Podniesienie pensji minimalnej do 3000 zł na koniec 2020 r., do 4000 zł w 2023 r., druga trzynasta emerytura w 2021 r. i pełne dopłaty do hektara dla rolników - znalazły się w "hattricku Kaczyńskiego", który prezes PiS przedstawił na sobotniej konwencji.

B. europoseł, "trójka" KO na warszawskiej liście do Sejmu Dariusz Rosati ocenił na wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie, że propozycja PiS podniesienia pensji minimalnej do 3000 zł na koniec 2020 r., oraz do 4000 zł w 2023 roku "jest nierealna i niebezpieczna dla polskiej gospodarki". Jest kompletnie oderwana od realiów ekonomicznych - zaznaczył polityk.

W ocenie Rosatiego taki wzrost płacy minimalnej będzie miał negatywne konsekwencje. Pierwszą z nich - jak mówił - jest to, że część z osób, które otrzymują obecnie płacę minimalną stracą pracę. (Część z tych osób) zostanie zwolniona z pracy, ponieważ przedsiębiorcom, zwłaszcza tym małym, niestety nie będzie się opłacało utrzymywać tego zatrudnienia, do którego będą musieli praktycznie dopłacać - wskazał b. europoseł.

Według niego, drugą konsekwencją jest to, że "ten wzrost wynagrodzeń zostanie przerzucony na ceny". Co będzie oznaczało wzrost cen, przyspieszenie inflacji zwłaszcza w zakresie dostawy pewnych ważnych usług publicznych - podkreślił Rosati.

Dodał, że trzecią konsekwencją będzie "wzrost szarej strefy". Część z tych ludzi pozostanie w pracy, ale będzie pracowało na przykład na pół etatu. Natomiast resztę pieniędzy będzie dostawała pod stołem tak, aby uniknąć dodatkowych kosztów pracy - powiedział polityk PO-KO.

My uważamy, że trzeba podnosić zarobki i dochody pracowników, ale mamy o wiele lepszy pomysł. Naszym pomysłem jest program "Wyższa płaca, niższe podatki", który polega na tym, że będziemy dopłacać do niskopłatnych miejsc pracy. Tak, że osoby pracujące na pensji minimalnej zarobią nawet do 600 złotych więcej, niż w porównaniu z obecnym systemem  - podkreślił Rosati.

W jego ocenie, "propozycje PiS są świadectwem dyletantyzmu ekonomicznego z jednej strony, a z drugiej strony takiej wiary, że Polacy kupią każde głupstwo, które pada z ust prezesa partii rządzącej".

Zdaniem rzecznika PO Jana Grabca mamy do czynienia nie tylko z abstrahowaniem od rzeczywistości, ale "być może świadomym oszukiwaniem Polaków, świadomym wprowadzeniem w błąd wyborców". Bo ta operacja, którą proponuje prezes Kaczyński polega na tym, że Nowak ma zapłacić 4 tys. Kowalskiemu i jak mówią politycy PiS nie obchodzi ich to, skąd Nowak weźmie te pieniądze - powiedział Grabiec.

Według niego, "jest to czyste oszustwo". Tak się nie da prowadzić gospodarki. Zadaniem odpowiedzialnej władzy, odpowiedzialnego państwa jest szukać oszczędności u siebie - podkreślił Grabiec.