Kidawa-Błońska zapytana w czwartek w TVN24, czy jej zdaniem Lewica może poprzeć projekt PiS ws. zniesienia 30-krotności składek na ZUS, jeśli nie poprze go Porozumienie Jarosława Gowina, odpowiedziała: - Mam nadzieję, że nawet na Lewicy ekonomia ma znaczenie i przyszłość systemu emerytalnego (...). Jeśli zagłosują to znaczy, że są nic nie warci.

Reklama

Do tej wypowiedzi krytycznie odnieśli się politycy Lewicy. "Wypowiedź marszałkini Małgorzaty Kidawy-Błońskiej nt. Lewicy (...) szokuje, zwłaszcza w ustach polityczki, która mówi tyle o współpracy i porozumieniu ponad podziałami. Niestety okazało się, jak mało wiarygodne są te zapewnienia" - oceniła na Twitterze Nowicka.

"Pani marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska proszę szanować innych ludzi i ich poglądy! To nie wstyd!" - napisał z kolei Gawkowski.

Nie damy się szantażować PiS, że to projekt lewicowy, więc powinniśmy głosować, ani PO, która ustami Małgorzaty Kidawy-Błońskiej nas obraża - powiedział PAP Gawkowski. - Chciałem przypomnieć pani marszałek, że gdy Platforma rządziła, zmieniała zdanie w sprawie wieku emerytalnego, likwidacji OFE czy wyboru członków Trybunału Konstytucyjnego, gdy pani Kidawa-Błońska była marszałkiem. Warto zastanowić się nad słowami, bo to wstyd, żeby polityczka na takim stanowisku wypowiadała takie słowa - dodał.

Wiceszef klubu Lewicy Tomasz Trela napisał na Twitterze, że "ponad 2 miliony Polek i Polaków czeka na słowo +przepraszam+ od pani marszałkini Małgorzaty Kidawy-Błońskiej".

Lewica Razem w piątkowym porannym tweecie napisała: "Dzień dobry w piąteczek! Udanego dzionka, smacznej kawusi, ale pamiętajcie! I tak według pewnej pani jesteście #nicniewarci".

Reklama

W środę posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt ustawy likwidujący od 2020 r. górny limit przychodu, do którego płaci się składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe - który wynosi 30-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Według autorów projektu ma to przynieść wzrost wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oszacowany na 7,1 mld zł. Przeciwne takiemu rozwiązaniu jest Porozumienie - koalicjant PiS w Zjednoczonej Prawicy.

W czwartek w rozmowie z PAP Gowin oświadczył, że jeżeli chodzi o Porozumienie, to sprawa projektu PiS zniesienia 30-krotności składki na ZUS jest przesądzona. "Jest formalna uchwała zarządu partii zakazująca posłom głosowania za likwidacją 30-krotności ZUS. W tej sprawie nie może być żadnej wątpliwości, jak zagłosujemy" - powiedział wicepremier.

Projekt nowelizacji m.in. ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych zakłada, że począwszy od 2020 r. składka na ubezpieczenia emerytalne i rentowe będzie odprowadzana od całości przychodu. Zniesienie 30-krotności ma - jak napisano w uzasadnieniu projektu - przynieść wzrost wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oszacowany na 7,1 mld zł. W uzasadnieniu oszacowano też, że zarobki wyższe niż 30-krotność przeciętnego wynagrodzenia osiąga ok. 370 tys. osób.