W polityce bowiem drwina jest groźną i coraz bardziej docenianą bronią. Grupa młodych działaczy związanych z Pawłem Piskorskim, byłym politykiem Platformy Obywatelskiej, nie może darować Donaldowi Tuskowi usunięcia ich z partii. Napisali więc pioseneczkę o liderze PO na melodię przeboju Ryszarda Rynkowskiego "Jedzie pociąg z daleka".

Donald Tusk: Nic nie robić, być beztroskim, Oto życia mego treść, Wypić kawę z Komorowskim, Ze Schetyną obiad zjeść, Pójść na bankiet, przeciąć wstęgę, A do tego zwiedzać świat.

(...)

Chór:
Przewodniczącego wreszcie zmień, Cztery lata siedzi leń, Cztery lata to długi czas,
Pora więc powiedzieć pas, Bo dostrzega każdy widz, Że ten leń nie robi nic,
To na kpiny zakrawa, Kaszuby to nie Warszawa.


Pioseneczka rozsyłana jest mailami. A platformiani renegaci liczą na to, że jej tekst przyjmie się także w ich byłej partii, jeśli szefowi PO powinie się noga w wyborach.

Do akcji poetycko-literackiej włączył się także sztab Leszka Millera. W sobotę jego ludzie pojawili się na konwencji PiS z książeczkami z wierszem "Dwa kaczorki". Chcieli w ten sposób zwrócić łódzkim pisowcom uwagę na przykry charakter przywódców Prawa i Sprawiedliwości, a jednocześnie wezwać ich do bardziej koncyliacyjnej postawy w polityce.

Dwa kaczorki przez dzień cały wszystkim wkoło dokuczały, kotka z płotka przegoniły, psu w kałużę kość wrzuciły, zakopały kurkom ziarnka, w końcu się przebrała miarka.

Reklama

Indyk zagulgotał gniewnie: "Poprawicie się? No pewnie, takie żarty to przesada, przepraszają, bo wypada, przecież warto się poprawić, by się w zgodzie ładnie bawić".

No, ale to będzie możliwe pewnie najwcześniej po wyborach...