W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" marszałek Senatu odniósł się do stawianego mu zarzutu korupcji.
Grodzki przyznaje, że przewidział, że najłatwiej lekarza oskarżyć o łapownictwo, chociaż nie spodziewał się, że ataki wobec niego będą aż tak "brutalne, oszukańcze, haniebne". - dodał.
Marszałek Senatu przyznał, że bolą go te ataki, bo w 1998 r. jako pierwszy dyrektor na Pomorzu, a być może w Polsce, zaprosił do swojego szpitala prokuratora, żeby opowiadał lekarzom, co to jest korupcja.
- mówił Grodzki.
Polityk ocenił, że to, co się dzieje, zapewne odbije się na jego zdrowiu. - oświadczył marszałek Senatu.
- podkreślił.
- dodał.
Zdaniem Grodzkiego, obecnie toczy się walka o wolną Polskę, która albo pozostanie w rodzinie cywilizacji europejskiej i wartości, które dzielimy ze wspólnotą europejską, albo pójdzie w ręce dyktatury ze Wschodu. - podkreślił.
- mówił Grodzki.
Marszałek Senatu poinformował, że zwrócił się do ABW, żeby wyjaśniła, kto chciał przekupić pana Staszczyka i czy nie był to agent obcych służb, które chcą zdestabilizować Senat.
Marszałek Senatu był również pytany, który polityk PiS złożył mu propozycję objęcia teki ministra zdrowia. Nie powiem. Co by zrobiono z tym człowiekiem? Ale to nie było tak, że przyszedł i powiedział: "Prezes chce, żebyś był ministrem zdrowia". To się tak nie odbywało - mówił.
Jak dodał, osoba, która z nim rozmawiała mówiła:
- zaznaczył Grodzki.
Zdaniem Grodzkiego, gdyby przyjął ofertę PiS, odegrałby rolę kozła ofiarnego – parę miesięcy porządziłby jako minister, po czym ktoś by powiedział, że sobie nie poradził, odwołano by go, a sam nie mógłby nigdy spojrzeć w lustro.
Grodzki odniósł się też do słów ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który stwierdził, że za zaproszenie Komisji można rozważać dla niego Trybunał Stanu. - wskazywał marszałek Senatu.
- dodał