Wielka polityka to wielkie pieniądze! Nic więc dziwnego, że Romana Giertycha stać na luksusowe terenowe auto. Każdy prawdziwy mężczyzna chciałby takie mieć. Ale nie każdy zdobyłby się na to, żeby kluczyki do niego powierzyć żonie. A Giertych właśnie tak zrobił - twierdzi "Fakt".

Być może po prostu odzwyczaił się od prowadzenia auta. Jako wicepremier był do niedawna wożony przez funkcjonariuszy BOR. Mógł czuć się wygodnie i bezpiecznie. Teraz czuje się tak tylko w domowych pieleszach, a pani Barbara w nowym jeepie zdobywa szlify królowej szos - pisze "Fakt".