Barbara Kasprzycka: Dziś pracownicy urzędów skarbowych rozpoczynają strajk włoski. Mają wyjątkowo skrupulatnie obsługiwać podatników, żeby wymusić podwyżki swoich płac. W kogo ten strajk uderzy najmocniej?
Janusz Palikot: Celem jest przede wszystkim uderzenie w budżet poprzez opóźnienia w ściąganiu podatków. Problemy budżetu to problemy ministra finansów i całego rządu. Widać jasno, że jest to atak polityczny przygotowany przez ludzi powołanych na funkcje w urzędach skarbowych jeszcze przez rząd Jarosława Kaczyńskiego; często zresztą ludzi zupełnie niemerytorycznych.
Strajkujący przyznają jednak sami, że specjalnie wybrali termin marzec - kwiecień, żeby utrudnić życie samym podatnikom.
To oczywiście jest drugi wymiar tej akcji. Nikt tak nie podkopie zaufania do rządu jak ludzie rozwścieczeni tym, że nie mogą normalnie i sprawnie złożyć rocznego rozliczenia PIT. To świadoma akcja polityczna, której celem jest wykreowanie społecznego niezadowolenia z funkcjonowania obecnej ekipy rządzącej. Uprzedzałem ministra Rostowskiego, że jeżeli nie przeprowadzi radykalnych zmian obsady w urzędach skarbowych, to będziemy mieli wkrótce powtórkę ze strajku celników. Niestety, miałem rację.
Czy istnieje sposób na ograniczenie władzy urzędnika nad petentem - podatnikiem, przedsiębiorcą?
W tym celu między innymi powołaliśmy komisję Przyjazne Państwo, której przewodniczę. Zaproponujemy Sejmowi wiele zmian: ograniczenie liczby kontroli w przedsiębiorstwach, ograniczenie ich czasu, uniemożliwienie przedłużania ich bez mocnego uzasadnienia itp. Na razie jednak wciąż mamy system przemocy aparatu skarbowego wobec człowieka. Urzędnicy mogą zrobić z każdym wszystko, bo pozwalają im na to niejednoznaczne i absurdalne przepisy. To urzędnik ma moc interpretacji prawa, czyli może obrócić prawo przeciwko komukolwiek chce. Brak jednolitej wykładni przepisów powoduje, że obywatel jest wobec urzędniczej machiny bezradny. O legalną, jednolitą wykładnię przepisów komisja też będzie zabiegać. W ogóle urzędy państwowe nie odgrywają dziś roli służebnej wobec obywateli. Nastawione są na ukaranie, represjonowanie, limitowanie. To filozofia wywodząca się z caratu: dać nisko opłacanym urzędnikom dużą władzę przy niejednoznacznym prawie, a już oni sobie jakoś dorobią. PRL tę korupcjogenną filozofię jeszcze umocniła. Dopiero wyjście z tej mentalności będzie prawdziwą rewolucją i prawdziwą dekomunizacją.
I pan tego dokona?
Tak, dokona tego komisja Przyjazne Państwo. Musimy usunąć tę niematerialną warstwę władzy, która ustawia obywatela w pozycji niepewnej i słabej, i zmusza go do kolaborowania z urzędnikiem, zabiegania o jego względy itp. To pozbawia ludzi godności.
A wracając do strajku włoskiego: nie ma na to żadnego sposobu? Co by pan zrobił, gdyby zastrajkowali po włosku pana pracownicy?
Niestety, przedsiębiorca prywatny ma w tym względzie więcej instrumentów. Nie wiążą go regulacje związane z zasobem kadrowym, koniecznością ogłaszania konkursów na stanowiska itp. W urzędach skarbowych zwolnienie pracownika i zastąpienie go innym jest dużo trudniejsze, ale nie niemożliwe. Uważam, że władza, która jest zdeterminowana, by rozprawić się ze strajkującymi, da sobie radę. Potrzeba tu jednak twardej ręki. Nie mam pewności, czy minister Rostowski jako człowiek światowy ma w sobie tę twardość. Mam nadzieję, że tak, tym bardziej że strajku można było uniknąć. Trzeba było miesiąc temu wywalić wszystkich ludzi powołanych przez Kaczyńskiego i wprowadzić w ich miejsce specjalistów z rynku, którzy nie mieliby interesu w atakowaniu rządu PO.
Co ma zrobić ktoś, kto przez ten strajk nie rozliczy się na czas z fiskusem i np. dostanie karę?
W tym tygodniu zaproponuję, by rząd w tej sytuacji przedłużył termin składania rocznych rozliczeń PIT o miesiąc albo półtora. Co najważniejsze, od przyszłego roku taki paraliż w skarbówce będzie już niemożliwy, bo uprościmy system rozliczeń. Zaproponujemy choćby, by przedsiębiorcy nie musieli składać zaliczki CIT co miesiąc, lecz dwa razy w roku: na początku płaciliby np. 50 proc. podatku zapłaconego w roku poprzednim, a na końcu wyrównywaliby tę różnicę. Takich zmian zmierzających do odbiurokratyzowania systemu podatkowego będziemy proponować więcej. Łatwiej będzie przedsiębiorcom, ale i mniej pracy będzie dla urzędników. A wtedy będzie można zrezygnować z części urzędniczych etatów. Im mniej skarbówki, tym dla wszystkich lepiej.