Małżeństwo Religów "Fakt" spotkał nieopodal ich daczy pod Wyszkowem, gdzie uwielbiają odpoczywać od zgiełku wielkiego miasta. Nierzucający się w oczy, ubrani skromnie - za to szczęśliwi jak nigdy. A jest z czego się cieszyć. Nie minął przecież nawet miesiąc, odkąd prof. Religa urodził się na nowo, bo dowiedział się, że już na dobre wygrał walkę z trawiącym jego płuca rakiem.

Teraz, gdy dostał kolejną szansę - jego głód życia jeszcze się wzmógł. Całymi dniami może spacerować z ukochaną żoną po lesie. A gdy brak kondycji po chorobie daje się jeszcze we znaki, odpoczywają na łonie natury, długo rozmawiając - pisze "Fakt".

Prof. Religa nie zapomina też o swojej drugiej miłości, a więc... o rybach. I pewnie dlatego nawet podczas przechadzek z żoną nie zdejmuje gustownych kaloszy, w których jeszcze chwilę wcześniej zarzucał wędkę.

Taka sielanka nie może jednak trwać wiecznie. Już dziś prof. Religa musi wracać do swoich poselskich i politycznych obowiązków. W Sejmie czeka na niego bowiem mnóstwo pracy związanej z polską służbą zdrowia. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że zdrowy już jak ryba prof. Religa znajdzie sposób na rozwiązanie jej problemów - czytamy w "Fakcie".