Szef rządu w miniony weekend postanowił poleniuchować. Wypoczynek był mu tak potrzebny, że nie wziął nawet udziału w ingresie nowego metropolity Gdańska, Sławoja Leszka Głodzia - pisze "Fakt".

W ogrodzie swojej sopockiej posesji premier rozłożył leżak i wygodnie się w nim rozsiadł. Spokojnie przeglądał gazetę, pogryzał winogrona. Słoneczko przyjemnie grzało, a panującą ciszę przerywały tylko ptasie trele - obrazowo opisuje bulwarówka.

Premier rozkładał się w leżaku coraz bardziej i bardziej, aż w końcu odłożył gazetę i zdrzemnął się na świeżym powietrzu. Gdy tata pochrapywał, jego córka pociła się na dłuższej przebieżce. Ze słuchawkami na uszach mozolnie pokonywała kolejne kilometry. Sobota czy niedziela - biegać trzeba - pisze "Fakt".