Wygląda na to, że maraton wyborczy jeszcze się nie skończył. Z informacji DGP wynika, że PiS zamierza ostro przyspieszyć w sprawie wyodrębnienia stolicy z woj. mazowieckiego. Zwieńczeniem tej operacji mają być wybory na terenie dwóch nowych województw ‒ stołecznego warszawskiego i mazowieckiego składającego się z reszty obecnego województwa. ‒ ‒ argumentuje ważny polityk PiS.
Prace nad projektem ustawy są na ukończeniu. Do końca lipca ma ona zostać złożona w Sejmie. Potem trzeba zwołać dodatkowe posiedzenie (prawdopodobnie na początku sierpnia). ‒ ‒ mówi nasz rozmówca z PiS.
Nowe województwo objęłoby obecną Warszawę plus przylegające do niej powiaty, czyli tzw. obwarzanek. Z takim pomysłem PiS nosi się już od poprzedniej kadencji – utworzenie województwa warszawskiego prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział w parlamentarnej kampanii wyborczej we wrześniu 2019 r. Jak wynika z informacji DGP, opracowywany właśnie projekt tym różni się od poprzedniego, że nie będzie okresu przejściowego i władze województw zostaną wybrane jeszcze w tym roku. Poprzedni wariant zakładał, że przejściowo (do końca kadencji w 2023 r.) funkcję marszałka województwa stołecznego pełniłby prezydent Warszawy, zaś rada byłaby jednocześnie sejmikiem.
‒ ‒ komentuje marszałek woj. mazowieckiego Adam Struzik i zapowiada, że będzie starał się pomysł zablokować.
Mazowiecki poligon polityczny prezesa
Jeśli PiS zrealizuje swój pomysł, powstaną dwa nowe sejmiki. Liczba radnych wynika z art. 16 ust. 3 ustawy z 5 czerwca 1998 r. o samorządzie województwa. Stanowi on, że w skład sejmiku województwa wchodzą radni wybrani w wyborach bezpośrednich w liczbie 30 w województwach liczących do 2 mln mieszkańców oraz po trzech radnych na każde kolejne rozpoczęte 500 tys. mieszkańców. Stołeczne województwo miałaby tworzyć Warszawa i otaczające ją powiaty, tzw. obwarzanek (na mapach wyborczych nie wchodzi w jego obręb powiat miński, który ze stolicą graniczy). Jak wynika z danych PKW z wyborów samorządowych w 2018 r. ludność nowego woj. stołecznego liczyłaby 2,6 mln, podczas gdy w mazowieckim zostałoby nieco ponad 2,5 mln mieszkańców. Gdyby stosować normy ustawowe wprost, wówczas liczba radnych w obu sejmikach wyniosłaby po 36. Możliwe jednak, że PiS przy okazji dokona pewnych korekt i gdyby liczba ludności nowego woj. mazowieckiego spadła poniżej 2,5 mln osób, wówczas w takim sejmiku byłoby 33 radnych.
PiS nie zdecydował się na wariant pośredni, w którym tymczasowo (do końca kadencji) Rafał Trzaskowski byłby jednocześnie marszałkiem nowego woj. warszawskiego, a rada miasta – sejmikiem. Uznano bowiem, że byłoby to zbyt karkołomne przedsięwzięcie i rodzące konflikty interesów (prezydent miasta musi czasem wystąpić o zgodę do marszałka województwa, np. przy wycince zieleni – wówczas Trzaskowski wnioskowałby sam do siebie). Ponadto takie rozwiązanie rodziło problem związany z reprezentacją mieszkańców w nowym sejmiku. – – zwraca uwagę polityk PiS.
Nowe wybory oznaczają, że PiS najpewniej zdobędzie władzę w kolejnym sejmiku. Jeśli bowiem z dzisiejszego Mazowsza wytniemy Warszawę, partia rządząca ma bardzo duże szanse na wygraną, która dotyczyłaby reszty woj. mazowieckiego.
–– podkreśla Flis. Przypomina, że w wyborach uzupełniających czy odbywających się przed upływem kadencji obecność przy urnach bywa o połowę niższa. Do politycznej bitwy dojdzie też na gruncie stołecznym. – – podkreśla Jarosław Flis. Ale starcie w woj. warszawskim to także potencjalne okienko dla Szymona Hołowni i jego ruchu. Jeśli mocno zaangażuje się w walkę o ten sejmik, Platforma Obywatelska, do tej pory silnie okopana w Warszawie, może mieć realny problem z utrzymaniem stanu posiadania. Tymczasem jeszcze przed chwilą Hołownia miał perspektywę czekania 3,5 roku na pierwszy wyborczy test. Lewica może potraktować te wybory jako okazję do rehabilitacji za słaby wynik w wyborach prezydenckich. To pokazuje, że o ile w woj. mazowieckim możemy być świadkami meczu opozycja kontra PiS, to w stołecznym będzie to rywalizacja między partiami opozycyjnymi.
Politycznie zmiany są wymierzone m.in. w Adama Struzika z PSL, który jako marszałek rządzi na Mazowszu od 2001 r., jest jednym z najbardziej wpływowych polityków PSL i przeciwnikiem aliansów tej partii z PiS. – – ocenia Struzik. – – pyta.
Wtóruje mu Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy. – – ocenia i dodaje, że połowa dróg Mazowsza będzie utrzymywana przez region generujący dziś 20 proc. wpływów z CIT. Jego zdaniem taki region do normalnego funkcjonowania będzie potrzebował nieustannej kroplówki z rządu, bo sam sobie nie poradzi. Obok będzie woj. warszawskie, które jako bogaty region zostanie dodatkowo obciążone wpłatami janosikowego. – – kwituje Olszewski.
PiS argumentuje, że taki podział zwiększy szanse biedniejszej części Mazowsza na fundusze z UE. Pewną analogią mogą być Niemcy, gdzie Berlin jest oddzielnym landem.
Jak wykuwał się mazowiecki ład W XX w. Warszawa i Mazowsze kilkukrotnie przechodziły reformy administracyjne. W latach 1950‒1956 początkowo podzielono obszar na woj. warszawskie, składające się z 24 powiatów. Osobnym bytem była Warszawa z sześcioma powiatami na prawach miejskich. W kolejnych latach zmieniała się liczba powiatów wchodzących w skład woj. warszawskiego. Poważniejszą reformę przeprowadzono na mocy ustawy z 28 maja 1975 r. Zlikwidowano wówczas powiaty, zastępując je dwustopniowym podziałem na 49 województw i gminy. Utrzymano autonomię miasta stołecznego Warszawy. Na woj. stołeczne warszawskie składało się natomiast 28 miast i 32 gminy. Oficjalnymi powodami reformy była chęć usprawnienia funkcjonowania organów państwa i dostosowanie się do potrzeb obywateli. W rzeczywistości spowodowała osłabienie miast, które miały duże znaczenie przed wprowadzonymi zmianami i jeszcze silniejsze uzależnienie województw od władz centralnych. Trójstopniowy podział przywrócono ustawą z 1998 r. Zagwarantowano w niej dużą samodzielność samorządów, a liczbę województw zmniejszono do 16. Celem zmian była dalsza decentralizacja i usamorządowienie scentralizowanego państwa. Po raz pierwszy Warszawa i okoliczne powiaty zostały połączone w jedno woj. mazowieckie.