Patrzymy na Białoruś, na zrywy, kilkudziesięciotysięczne demonstracje, jak ludzie walczą o swoja godność, myślę z żalem, że Polacy się urządzili w wygodnym ciepełku, że to czy jedna, czy druga rzecz jest ograniczana, to nam nie przeszkadza. Wolność jest zabierana po kawałku, to jest przerażające - przecież tak było w III Rzeszy. Z drugiej strony - jesteśmy tak skrajnie podzieleni. I ten rów między obywatelkami i obywatelami będzie bardzo trudny do zasypania - mówiła prezydent Gdańska w wywiadzie dla programu drugiego niemieckiego radia - pisze gazeta.pl. Aleksandra Dulkiewicz dodała też, że tworzona jest alternatywna historia Polski, która ma pokazać, że wszystko, co nie zostało stworzone przez Prawo i Sprawiedliwość, jest nieprawdziwe albo pokazuje nieprawdziwą historię, albo inaczej rozkłada akcenty. Powiedziała także, że jej mama płacze, patrząc na to co się dzieje w kraju i mówi, że obecnie jest gorzej niż za komuny.

Reklama

Wywiad wywołał polityczną burzę. Nie wiem dlaczego pani prezydent tak czuje się w Polsce. To jest jednak zwykłe kłamstwo powielana przez panią Dulkiewicz. Jak się pani prezydent źle czuje w naszych kraju, to zachęcam do emigracji - mówił w Radiu Gdańsk poseł PiS, Kacper Płażyński. Z kolei rzecznik Dulkiewicz, Daniel Stenzel, tłumaczył, że pani prezydent odnosiła się do mechanizmów działania obecnej władzy w Polsce i dzisiejszej telewizji publicznej. Myślę, że miliony Polaków mają podobne odczucia - dodał.

Wywiad skomentowała w końcu sama prezydent. Z cytatu słów mojej własnej mamy jestem bardzo dumna. Moja mama, kiedy było ciężko, była członkiem opozycji przedsierpniowej. Była odważną kobietą i dała tamę złu. Teraz mogę się inspirować jej postawą - powiedziała w Radiu Gdańsk.

Sellin ironicznie: Strasznie z tym Gdańskiem walczymy. Prześladujemy to miasto

Ręce opadają. Jest mi bardzo smutno i bardzo przykro, że takie słowa muszę słyszeć od pani prezydent zarządzającej moim pięknym miastem – Gdańskiem. W niemieckiej rozgłośni takie argumenty. Politolodzy, socjolodzy już dawno zwrócili uwagę na to, że na ogół w debacie publicznej argumenty ad Hitlerum są używane przez ludzi, którzy nie mają żadnych argumentów w debacie publicznej i nie potrafią żadnych konkretów w sporze publicznym przedstawić i wtedy właśnie się uciekają do takich metod, że sprowadzają spór ad Hitlerum, zarzucając komuś budowanie III Rzeszy albo, że ktoś reprezentuje siłę faszystowską i tak dalej i tak dalej” – powiedział wiceszef MKDiN, Jarosław Sellin.

To jest bardzo przykre. Radziłbym pani prezydent i jej najbliższym doradcom, którzy jej prawdopodobnie dużą krzywdę czynią tak ją podkręcając do prowadzenia ostrego sporu publicznego z demokratycznie wybranym rządem – siłą polityczną, która demokratycznie 7 wyborów z rzędu wygrała, żeby jednak takich argumentów nie używać w niemieckim Deutschlandfunk - podkreślił.

Zapytany o to, czy to polski rząd walczy z Gdańskiem czy Gdańsk walczy z rządem, Sellin odpowiedział sarkastycznie, że tak, rząd bardzo walczy z Gdańskiem. Właśnie kilka dni temu odwiedziłem gdański kościół św. Piotra i Pawła, który uratowaliśmy po spaleniu. Odwiedziłam też kościół św. Mikołaja, który uratowaliśmy funduszami rządowymi od zawalenia się. Regularnie odwiedzam Bazylikę Mariacką - najważniejszy zabytek Gdańska, gdzie przeznaczyliśmy największe środki od 1945 roku. Budujemy rządowymi pieniędzmi wielki nowy port wewnętrzny w Gdańsku, który spowoduje, że Gdańsk być może będzie największym portem na Bałtyku. Strasznie z tym Gdańskiem walczymy. Prześladujemy to miasto. Jesteśmy bardzo okrutni wobec tego miasta - mówił.

Zapomniały władze Gdańska i jeszcze kilku innych miast w Polsce, do czego są wybrane. One są wybrane przez społeczności lokalne do rozwiązywania lokalnych problemów mieszkańców, a nie do prowadzenia wielkiej polityki, budowania jakiegoś alternatywnego państwa, donoszenia na Polskę z powodu tego, że się ocenia, że nie rządzą ci, którzy rządzić powinni zdaniem włodarzy takich wielkich miast. Po prostu mylą swoje role. Nie powinni się tym zajmować. Powinni uszanować demokratyczne wybory Polaków, dobrze współpracować z rządem dla rozwiązywania lokalnych problemów mieszkańców – mówił.

No niestety, nie wiem czy to ich nudzi, czy czują się niekompetentni do prowadzenia pracy samorządowej, że zamiast tym, zajmują się wielką polityką, polityką partyjną, agresywną polityką partyjną. To jest pomylenie ról – mówił.

Sellin został też poproszony o komentarz do słów dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności Basila Kerskiego, który w reportażu Deutschlandfunk określił Wojska Obrony Terytorialnej (WOT), jako ludzi niestabilnych, maniaków broni. To szokujące – ocenił wiceminister podkreślając, że WOT tworzą ludzie, którzy z pobudek bardzo patriotycznych zasilają tę formację. Chodzą na ćwiczenia, robią to dobrowolnie, nic za to nie mając” – powiedział przypominając, że Polacy musieli bardzo często walczyć o swoją wolność i niepodległość, również budując takie struktury oddolne.

Radni PiS: Niegodna osoby publicznej próba manipulacji

"Ze zdumieniem i niedowierzaniem przyjęliśmy informację o treści wywiadu, jaki pani prezydent miasta Gdańsk w dniu 29 września 2020 roku udzieliła niemieckiej rozgłośni radiowej Deutschlandfunk. Haniebne i nieprawdziwe stwierdzenia, zamieszczone w organie prasowym obcego państwa, atakujące demokratycznie wybrany rząd Polski za rzekomo prowadzoną walkę z miastem Gdańsk, są kolejnym przykładem wrogości, jaką władze Gdańska traktują władze państwowe" - czytamy w stanowisku.

Jak podkreślili radni PiS, w swojej wypowiedzi prezydent Gdańska "sugeruje homofobię, ksenofobię i antysemityzm, co jest przykładem na propagowanie fałszywej świadomości o polskim społeczeństwie i demokratycznie wybranej przez nie władzy".

"Porównanie do III Rzeszy, wysunięte w medium państwa odpowiedzialnego w przeszłości za zakładanie obozów koncentracyjnych i gett, które do dziś zmaga się z ciężarem własnej historii, wygląda na celowy zabieg kształtowania jednoznacznie negatywnych postaw względem Polski" - ocenili radni PiS. Ich zdaniem, porównanie aktualnej sytuacji Polski do czasów III Rzeszy w Niemczech czy ustroju komunistycznego, powołując się na prywatnie wyrażoną opinię swojej matki, "to zabieg demagogiczny i niegodna osoby publicznej próba manipulacji".

Reklama

"Jak należy ocenić prezydenta polskiego miasta działającego na szkodę rodzinnego kraju poza jego granicami, wykazującego się krzywdzącą nieznajomością (lub, co gorsza, celowym zakłamaniem) własnej historii? Przede wszystkim należałoby przypomnieć pani prezydent, że Polacy w całej historii istnienia państwa nie podejmowali działań imperialistycznych, nie zakładali obozów koncentracyjnych i nie dążyli do depopulacji ludzkości, a podczas drugiej wojny światowej zasłynęli nie tylko bohaterstwem, lecz także altruizmem, z narażeniem życia ratując Żydów przed niemiecką eksterminacją" - głosi oświadczenie.

Podkreślono w nim, że "gdyby nie odwaga i determinacja polskiego społeczeństwa, które po pokonaniu Niemców podniosło się, by pokonać komunę, nie byłoby wolnej Europy Wschodniej, a świat wyglądałby zupełnie inaczej". "Z dużą dozą prawdopodobieństwa ani pani Dulkiewicz, ani żaden inny Polak czy Polka nie zostałaby wybrana prezydentem Gdańska" - zaznaczyli. "Jako radni miasta Gdańsk stanowczo sprzeciwiamy się manipulacji i rozpowszechnianiu tego typu oszczerstw. Zwracamy uwagę na to, że manifestacja różnic politycznych ma swoje granice. Jedną z nich wyznacza dbałość o dobre imię Polski" - podkreślili. Ich zdaniem wykroczenie poza te granice byłoby nadużyciem każdej funkcji reprezentacyjnej.

Radni PiS uznali, że "poprzez takie działania, jak ostatni wywiad dla niemieckich mediów, jak również przez prowadzenie polityki samorządowej, która pozwala szydzić z wartości chrześcijańskich" prezydent Dulkiewicz "traci wiarygodność w oczach wielu, dla których prawda i uczciwość jeszcze liczą się w życiu publicznym".

Fogiel: Wypowiedź Dulkiewicz jest negowaniem horroru II wojny światowej

- Wypowiedź prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz dla niemieckiego radia jest negowaniem horroru II wojny światowej i wpisywaniem się w niedobrą niemiecką politykę historyczną rozmywania winy Niemiec za II wojnę światową - ocenił w czwartek wicerzecznik PiS Radosław Fogiel.

Jak podkreślił polityk PiS, słowa Dulkiewicz są "negowaniem dramatu i horroru II wojny światowej". - Wiele instytucji reprezentujących Żydów powinno zabrać głos w tej sprawie - dodał.

- Mówienie takich rzeczy w niemieckich mediach jest wpisywaniem się w niedobrą politykę historyczną państwa niemieckiego na przestrzeni ostatnich lat, to znaczy rozmywania, rozmiękczania winy Niemiec za II wojnę światową - zaznaczył Fogiel.

Według wicerzecznika PiS "trudno z otwartą przyłbicą negować polskie prawo, więc robi się to pod przykrywką zarzutów o nieprzestrzeganiu prawa, autorytaryzmie, pełzającym faszyzmie, innych tego typu absurdach".

- Jeśli niemieckie media relacjonują, że polski samorządowiec (prezydent Gdańska - PAP) twierdzi, że sytuacja w Polsce - kraju suwerennym, demokratycznie wybierającym swoje władze (...) - nie różni się od sytuacji w III Rzeszy lub okupowanej Polsce, to jest to silny argument na rzecz tych, którym te władze w Polsce przeszkadzają - stwierdził Fogiel.