Sabi towarzyszyła afgańsko-australijskiemu patrolowi, który został zaatakowany w południowej prowincji Uruzgan. W czasie walki rannych zostało dziewięciu żołnierzy, a po Sabi słuch zaginął. Miesiące poszukiwań nie przyniosły rezultatów.

Dopiero teraz australijskie dowództwo podało, że żołnierz USA o imieniu John odnalazł labradorkę w którejś z wojskowych baz w prowincji. Pewnie nigdy nie wyjaśni się, co działo się z Sabi od września 2008 roku, ale jest zdrowa i w dobrym stanie, więc ktoś musiał się nią w tym czasie zajmować.

Sabi została zwrócona do swojego oddziału w samą porę - tuż przed wizytą premiera Australii Kevina Rudda oraz dowódcy wojsk USA i NATO generała Stanleya McChrystala, którzy chętnie pozowali z nią do zdjęć.