Dziennik Gazeta Prawana logo

Barykady z ciał na ulicach. Narasta bunt

15 stycznia 2010, 18:34
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Sytuacja na Haiti to dramat. Kończy się woda pitna i żywność. Splądrowano wszystkie sklepy i magazyny. Ratownicy szukają żywych pod gruzami, a ocaleni żądają pomocy. Na ulicach Port-au-Prince wznieśli barykady ze zwłok ofiar trzęsienia ziemi. Zamieszki mogą wybuchnąć w każdej chwili.

Rządy całego świata nadsyłają niezbędne zapasy i ekipy ratunkowe. Jednak ogromne trudności logistyczne i skala zniszczeń powodują, że . Drogi zablokowane są przez gruz i wraki samochodów. Nie działają też telefony Ludzie błagają o jedzenie, wodę i pomoc w poszukiwaniu bliskich zasypanych pod gruzami.

Zdaniem pracowników organizacji pomocowych, pewna ilość zapasów dociera do poszkodowanych, ale w sposób mało systematyczny i przypadkowy. Konieczna jest koordynacja wysiłków.

Nasila się ryzyko klęski głodu i epidemii. Do większości z ludzi mieszkających na zasypanych gruzem, śmieciami i rozkładającymi się ciałami ulicach pomoc wciąż nie dotarła. ", nie mamy nic do jedzenia, nikt do nas nie przyszedł - żali się 43-letnia kobieta z trójką dzieci. - Jesteśmy tu na łasce Boga".

W jednej z dzielnic stolicy Haiti, Port-au-Prince, mieszkańcy w ramach protestów zbudowali na ulicach blokady z ciał zabitych, domagając się szybszej pomocy. Oenzetowski Światowy Program Żywnościowy poinformował, że jego magazyny w Port-au-Prince zostały splądrowane.

Zbierane są na ciężarówki i przewożone do głównego szpitala w stolicy. Szacuje się, że w jego kostnicy leży ich około 1500. . Haitański Czerwony Krzyż, który szacuje, że , a 3 mln potrzebuje pilnej pomocy, poinformował, że skończyły mu się już worki na zwłoki.

Pracownicy organizacji pomocowych ostrzegają, że umrze dużo więcej ludzi, którzy doznali poważnych złamań lub stracili dużo krwi, jeśli w ciągu najbliższej doby nie zostanie im udzielona podstawowa pomoc medyczna. , powodują przesuwanie się gruzów i pogłębiają traumę u ludzi, którym udało się przeżyć.

Jednocześnie napływają informacje o uratowanych spod gruzów. Z ruin hotelu Montana w Port-au-Prince, gdzie pracują ekipy z USA, Francji, Chile i Wenezueli, udało się wydostać dotychczas co najmniej 14 ludzi. Spod gruzów ratownicy wydobyli też pięć ofiar śmiertelnych.

Organizacje pomocowe rozważają utworzenie centralnego obozu dla bezdomnych, aby zebrać ich w jednym miejscu. "Kluczem jest koordynacja. Zbyt wielu pracowników organizacji pomocowych nie ma pełnego obrazu sytuacji. Chcemy, aby nie biegali po prostu po ulicach, robiąc co popadnie" - przekonuje szef jednej z nich.

Misja sił pokojowych ONZ, która w trzęsieniu straciła co najmniej 36 pracowników, próbuje koordynować działania pomocowe w jednym z ocalałych budynków w pobliżu lotniska.

Zdaniem ONZ-owskich specjalistów zajmujących się oceną skutków katastrof, w stolicy kraju zniszczeniu uległo 10 proc. budynków. Na tej podstawie szacuje się, że . W niektórych rejonach zniszczonych i poważnie uszkodzonych zostało 50 proc. budynków. ONZ chce zaapelować o około 550 milionów dolarów pomocy dla poszkodowanych.

W akcji ratunkowej uczestniczy ponad 30 państw. W Port-au-Prince jest już osiem ekip poszukujących ofiar, czyli około 260 osób. Jeśli chodzi o pomoc finansową, najwięksi darczyńcy to (100 mln dolarów), (100 mln), (10 mln), (9,3 mln), (5 mln), (4,8 mln), (4,37 mln), (4,37 mln), (2,91 mln) i (2,17 mln). Z całego świata nadeszły już deklaracje pomocy dla Haiti na sumę 268,5 mln dolarów - poinformowała ONZ.

Samoloty z zapasami pomocy i ekipami ratowniczymi zaczęły lądować w Port-au-Prince już w czwartek. Jest ich więcej niż obsługa naziemna może rozładować i blokują lotnisko. Rozładunek utrudnia też brak paliwa i personelu. Dlatego przylatujące samoloty powinny mieć zapas, by wrócić na własnej rezerwie.

Był prezydent Haiti Jean-Bertrand Aristide, przebywający na wygnaniu w Republice Południowej Afryki, oświadczył, że jest gotów wrócić do kraju, aby "pomóc w odbudowie".

Rząd Kuby zgodził się, by wojskowe samoloty transportowe Stanów Zjednoczonych skorzystały z jej przestrzeni powietrznej przy ewakuacji ofiar trzęsienia ziemi na Haiti, co znacznie skróci czas lotu do Miami.

Z wojskowego lotniska w Warszawie wystartował rządowy samolot z grupą ratowników, którzy lecą na Haiti w rejon trzęsienia ziemi. Ostatecznie . Na pokładzie rządowego TU-154 znajdują się 4 tony sprzętu.

W Paryżu wylądowały dwa samoloty z Martyniki i Gwadelupy z blisko 150 osobami, głównie Francuzami, ewakuowanymi z Haiti.

Francja obawia się o los 20-30 swoich obywateli, którzy w czasie trzęsienia ziemi przebywali w Port-au-Prince. Na Haiti przed wtorkowym trzęsieniem mieszkało około 1400 osób z francuskim obywatelstwem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj