Napięcia między Rosją a Armenią nasiliły się po decyzjach ormiańskiego parlamentu. W 2025 r. uchwalił on ustawę o rozpoczęciu procesu akcesyjnego Armenii do Unii Europejskiej. Ta decyzja wywołała sprzeciw Rosji. Władimir Putin wzywał w Erywaniu do przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum w tej sprawie. Przywódca Rosji argumentował, że jednoczesne członkostwo w UE i Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej jest niemożliwe.
Premier Armenii Nikol Paszynian odpowiedział, że przeprowadzenie referendum przed uzyskaniem przez kraj statusu kandydata do członkostwa w UE nie ma sensu, ponieważ obywatele musieliby wybierać między Euroazjatycką Unią Gospodarczą a alternatywą, która obecnie nie istnieje. Dodał przy tym, że Armenia nie uważa już Rosji za "strategicznego partnera".
Dmitrij Miedwiediew podał przykład Ukrainy
W wywiadzie udzielonym irańskiemu państwowemu nadawcy IRIB Dmitrij Miedwiediew odniósł się do zmiany kierunku politycznego Armenii. Podkreślił, że obecne władze w Erywaniu zmierzają w stronę Unii Europejskiej. Miedwiediew uważa, że może to mieć dla kraju negatywne konsekwencje.
Powiedział, że taki kurs nie przyniesie Armenii "niczego dobrego". Najgorsze, co może przydarzyć się Armenii, to jej przekształcenie się w nową Ukrainę - stwierdził.
Miedwiediew oskarża inne kraje
Rosyjski polityk zarzucił również niektórym państwom podejmowanie działań mających prowadzić do destabilizacji Kaukazu Południowego. Nie powiedział jednak o jakie państwa dokładnie mu chodzi.
Podał przykład Gruzji, której dążenia do członkostwa w NATO miały, jego zdaniem, doprowadzić do konfliktu. Miedwiediew sugeruje, że podobny scenariusz może być obecnie realizowany wobec Armenii przez państwa zachodnie.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
