Doradca prezydenta Litwy ds. bezpieczeństwa narodowego Deividas Matulionis, cytowany przez agencję BNS, oświadczył w poniedziałek: Mogę jednoznacznie powiedzieć, że mamy wiarygodne dane, iż dron przekroczył polską granicę. Zaznaczył, że rząd w Wilnie nie otrzymał dotąd oficjalnych informacji z Warszawy. Zaapelował, by nie traktować doniesień medialnych jako potwierdzonych ustaleń.
Kosiniak-Kamysz: Badane są różne scenariusze
Kosiniak-Kamysz - pytany w poniedziałek na konferencji w Łapanowie w Małopolsce) o incydent z dronem, który wleciał w litewską przestrzeń powietrzną - powiedział, że obecnie badane są różne scenariusze i oczekuje od wojskowych wyjaśnienia tej sprawy. Jak mówił, brany pod uwagę jest m.in. scenariusz, który zakłada, że bezzałogowcem, który naruszył litewską przestrzeń powietrzną, był dron przemytniczy.
Przekazał, że z najnowszych informacji wynika, że był to dron ukraiński. Strona ukraińska stronę litewską przeprosiła. Jestem w kontakcie z ministrem obrony Litwy w tej sprawie - dodał Kosiniak-Kamysz.
Władze Litwy poinformowały w niedzielę o wydaniu czerwonego alertu dla dwóch regionów na północy kraju z powodu niezidentyfikowanego obiektu w przestrzeni powietrznej. Na Łotwie wydano żółty alert dla trzech regionów. W obu krajach alerty obowiązywały przez około 30 minut. Według ministra ochrony Litwy Robertasa Kaunasa był to ukraiński bezzałogowiec typu FPV-1, który zboczył z trasy podczas ataku na Petersburg. Dron eksplodował nad Litwą, a jego odłamki uszkodziły cywilny samochód. Kierowca nie ucierpiał.
Ukraina przeprasza
Rzecznik MSZ Ukrainy Heorhij Tychyj przeprosił za wszelkie zakłócenia, zagrożenia i niepokój, jakie mogło wywołać to zdarzenie. Dodał, że Ukraina zobowiązuje się do przekazania litewskim partnerom wszystkich istotnych informacji, aby ustalić pełne okoliczności incydentu.
Matulionis w poniedziałek odniósł się również do próby podpalenia pomieszczeń firmy, w których przechowywany jest sprzęt łączności satelitarnej Starlink amerykańskiej spółki SpaceX. Do próby podpalenia doszło w nocy z soboty na niedzielę w Wilnie. Zdaniem litewskiego premiera Mindaugasa Sinkevicziusa incydent jest związany z rosyjską wojną hybrydową przeciwko Europie.
"Za próbą podpalenia może stać Rosja"
Doradca prezydenta Litwy ocenił, że za próbą podpalenia może stać Rosja, ale zastrzegł, że litewskie służby nie mają jeszcze stuprocentowego potwierdzenia. Według niego podobne incydenty w Bułgarii, Polsce i na Litwie mogą wskazywać na próby ograniczenia dostępu Ukrainy do łączności Starlink.
Matulionis podkreślił, że nie należy łączyć incydentu z dronem z próbą podpalenia sprzętu Starlinka. To po prostu zbieg okoliczności – powiedział. Litewskie służby prowadzą dochodzenia w obu sprawach.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
