Dmitrij Miedwiediew zabrał głos w sprawie zamieszania z Trybunałem Konstytucyjnym w Polsce. Skomentował wypowiedzi na temat łączenia kryzysu z Rosją. "Uwielbiam tę mantrę. Wybory w USA? To Rosjanie? Migranci w Hiszpanii? To Rosjanie? Przewrót konstytucyjny w Polsce? To Rosjanie!" - napisał Miedwiediew w mediach społecznościowych.
Miedwiediew: Nadchodzimy
"Dziękuję! Nic nie jednoczy bardziej niż nasza siła. Cóż, resztę znacie… nadchodzimy" - dodał polityk. Były rosyjski prezydent odpowiedział także jednemu z komentujących, który zamieścił wspólne zdjęcie Tuska i Miedwiediewa. Internauta zapytał Miedwiediewa, czy Moskwa przyjmie polskiego premiera do lokalu, w którym w Rosji żyje syryjski dyktator Baszar al-Asad.
"Swoich nie porzucamy" - odpowiedział Miedwiediew. To hasło jest jednym ze propagandowych sloganów rosyjskiej armii w agresji na Ukrainę.
Miedwiediew: W Polsce doszło do zamachu stanu
Miedwiediew już wcześniej komentował wydarzenia pod Trybunałem Konstytucyjnym. Przedstawiał je jako zamach stanu i krytykował polski rząd. "W Polsce doszło do zamachu stanu. Liberałowie Tuska, protegowanego Brukseli, uciskają konserwatystów z PiS" - napisał rosyjski polityk. Wcześniej były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew oskarżył otoczenie Tuska o "prześladowanie konserwatystów z PiS, m.in. za ich niechęć do banderowców"
Do wcześniejszego wpisu Miedwiediewa odniósł się Donald Tusk. "Dmitrij Miedwiediew, były prezydent Rosji, stwierdził, że w Polsce doszło do zamachu stanu, a »liberałowie Tuska, protegowanego Brukseli, uciskają konserwatystów z PiS«. I wszystko jasne" — napisał szef rządu.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
