W zamieszczonym stronie internetowej fundacji apelu zatytułowanym "Nie możemy już czekać" sygnatariusze przypominają, że w Polsce żyje dziś około 50 tys. osób, które doświadczyły szczególnych prześladowań w czasie niemieckiej okupacji. "Są wśród nich byli więźniowie obozów koncentracyjnych i więzień, osoby deportowane do Niemiec na roboty przymusowe oraz inne ofiary nazistowskich represji" – dodano.
Każdy miesiąc ma znaczenie
Jak podkreślili autorzy, wiele żyjących w Polsce ofiar ma ponad 90 lat. "Zmagają się z chorobami i samotnością, coraz częściej potrzebują pomocy innych w życiu codziennym, a koszty leczenia i opieki stają się dla nich coraz większym obciążeniem" – zaznaczyli.
Sygnatariusze zwrócili uwagę, że liczba żyjących w Polsce ofiar niemieckiego nazizmu maleje z każdym miesiącem. "Nie mogą dłużej czekać – dla wielu z nich dalsze odwlekanie decyzji o pomocy oznacza, że nadejdzie ona zbyt późno" – podkreślono.
Apel o trwały mechanizm wsparcia
W maju polskie organizacje zrzeszające osoby poszkodowane przez Trzecią Rzeszę oraz rada i zarząd FPNP zwróciły się do rządu Niemiec z apelem o tzw. gest humanitarny i stworzenie trwałego mechanizmu wsparcia. W nowej odezwie podtrzymują ten postulat.
Jak podkreśliły, strona niemiecka jest świadoma moralnej odpowiedzialności za losy żyjących ofiar. Ponadto – według sygnatariuszy apelu – z danych ministerstwa finansów Niemiec wynika, że nie brakuje środków na ich wsparcie. "Do dziś jednak decyzja nie zapadła" – zaznaczono.
Apel także do obywateli Niemiec
Nowy apel o finansowe wsparcie żyjących ofiar autorzy kierują także do niemieckiego społeczeństwa obywatelskiego: osób prywatnych, przedsiębiorstw, fundacji i organizacji społecznych. "Każda przekazana kwota ma znaczenie. Może pomóc w kupieniu leków, aparatu słuchowego, okularów lub sprzętu medycznego, opłaceniu rehabilitacji albo części kosztów opieki. Takie wsparcie może ułatwić (żyjącym ofiarom) codzienne życie, pomóc zachować samodzielność i dać większe poczucie bezpieczeństwa" – czytamy w apelu.
Bardzo się cieszę, że przedstawiciele organizacji zrzeszających osoby poszkodowane przez nazistowskie prześladowania zdecydowali się wystąpić ze wspólnym apelem. Nasza Fundacja w pełni popiera tę inicjatywę i pomaga w dotarciu z nią przede wszystkim do niemieckiej opinii publicznej – powiedział PAP przewodniczący zarządu FPNP Jakub Deka.
Jak podkreślił, większość żyjących polskich ofiar nazistowskich prześladowań otrzymała przed laty świadczenia finansowe, ale od zakończenia tych programów minęły już ponad dwie dekady, a ich potrzeby związane z wiekiem, chorobami i kosztami opieki są dziś znacznie większe. Liczymy, że apel zostanie usłyszany w Niemczech i przyczyni się do podjęcia konkretnych decyzji o pomocy humanitarnej, póki nie jest na nią za późno – zaznaczył.
Oprócz zarządu i rady Fundacji apel podpisali m.in. Mikołaj Skłodowski, prezes Zarządu Głównego Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, urodzony w obozie koncentracyjnym Ravensbrueck, oraz honorowy prezes tego związku Stanisław Zalewski, były więzień Pawiaka i obozów Auschwitz-Birkenau, Mauthausen i Gusen. Wśród sygnatariuszy są także: Czesław Lewandowski ze Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, Bogdan Bartnikowski ze Związku Powstańców Warszawskich, Leonard Kostera ze Stowarzyszenia Polaków Represjonowanych przez Trzecią Rzeszę oraz Jan Okulicz-Kozaryn ze Stowarzyszenia Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej.
Wspólna deklaracja podsumowująca polsko-niemieckie konsultacje międzyrządowe z 1 grudnia 2025 r. zawiera zapis, że "rząd federalny (Niemiec) przeanalizuje możliwości zapewnienia dodatkowego wsparcia dla polskich ofiar agresji nazistowskiej oraz niemieckiej okupacji Polski w latach 1939-1945".
Deklaracja nie przełożyła się jednak dotąd na decyzję o przeznaczeniu na ten cel środków z budżetu. W projekcie budżetu Niemiec na 2027 r. nie przewidziano środków na gest humanitarny.
Wicerzecznik MSZ w Berlinie Josef Hinterseher powiedział podczas konferencji prasowej we wrześniu, że obecnie nie ma decyzji w sprawie gestu humanitarnego i projekt budżetu odzwierciedla ten stan rzeczy. Dopytywany, czy wyklucza to pojawienie się takich środków w trakcie prac parlamentarnych, odparł, że tego nie powiedział.
Krytyka w mediach
Brak odpowiedniej pozycji w projekcie budżetu Niemiec wywołał krytykę w polskich i niemieckich mediach, które zwracają uwagę, że ze względu na wiek żyjących ofiar czasu na taki gest jest coraz mniej.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim stażem.
