Co najmniej 25 górników zginęło, a czterech uznaje się za zaginionych po wybuchu w kopalni węgla kamiennego w amerykańskiej Wirginii Zachodniej. To najtragiczniejsza katastrofa w amerykańskich kopalniach od 36 lat.
Do wybuchu metanu doszło w kopalni Upper Big Branch ok. 48 km od miasta Charleston - stolicy stanu Wirginia Zachodnia. Przedstawiciel urzędu bezpieczeństwa górniczego Kevin Strickland powiedział, że ekipy ratownicze musiały wstrzymać akcję poszukiwań zaginionych z powodu utrzymującego się zagrożenia metanowego. Należąca do kompanii Massey Energy kopalnia zatrudnia ok. 200 górników.
Obecna katastrofa jest najtragiczniejszą w amerykańskich kopalniach od roku 1984, gdy w pożarze w kopalni w stanie Utah zginęło 27 górników.
W samej kopalni Upper Big Branch, w której rocznie wydobywa się ok. 1,2 mln ton węgla, doszło w ciągu ostatnich 12 lat do trzech wypadków śmiertelnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl