Seria wybuchów spowodowała zawalenie się kilku domów, w tym kawiarni. Jeden z ataków został przeprowadzony przez zamachowca-samobójcę.
To czwarty w ostatnich dniach przypadek zamachów w Iraku, w których ogółem zginęło ponad 100 osób. Te akty terroru odzwierciedlają, według AP, chaos po marcowych wyborach parlamentarnych, w których nie zdołano wyłonić jednoznacznego zwycięzcy.
Zdaniem Ijada Alawiego, którego blok zdobył o dwa mandaty więcej od sojuszu, któremu przewodzi premier Iraku Nuri al-Maliki, "próżnia polityczna" jest przyczyną obecnych aktów przemocy.
Rzecznik bagdadzkiego garnizonu generał Kasim al-Musawi powiedział po wtorkowych wybuchach: "Jesteśmy w stanie wojny z resztkami Al-Kaidy".