Ukraińskie sądy "chodzą na smyczy agentów Kremla", którzy zajmują obecnie najwyższe stanowiska w państwie - orzekli deputowani na zwołanym w trybie nadzwyczajnym posiedzeniu, które odbyło się na placu przed pomnikiem Bandery we Lwowie.

Reklama

Dzień wcześniej administracja prezydenta Wiktora Janukowycza podała, że sądowa decyzja o uchyleniu dekretu jego poprzednika Wiktora Juszczenki o nadaniu Banderze tytułu Bohatera Ukrainy nabrała mocy prawnej, w związku z czym dekret został w środę skasowany.

W odpowiedzi deputowani lwowskiej rady obwodowej przyjęli w czwartek uchwałę, w której napisali, że "decyzje i działania okupacyjnej administracji wywołane są strachem przed postacią Bandery".

"Rządzący rozumieją, że wcześniej czy później reżim Janukowycza zostanie zmieciony siłą ukraińskiej rewolucji narodowej. (...)Rewolucja ta odbędzie się pod sztandarami Bandery" - czytamy.

Lwowska rada zwróciła się do merów miast obwodu lwowskiego z apelem o wyróżnianie Bandery tytułem honorowego obywatela tych miast oraz zaapelowała, by ulice Bandery przemianować na ulice "Bohatera Ukrainy Stepana Bandery".

Reklama

W uchwale skierowanej do organów władz państwowych w obwodzie lwowskim deputowani zapowiedzieli także ufundowanie nagród im. Bandery w dziedzinie oświaty, nauki, kultury i sportu.

Reklama



"Pozbawienie Bandery tytułu wywołało na zachodniej Ukrainie ogromne niezadowolenie. Jest on tutaj symbolem walki z Sowietami i tępionego w ZSRR ukraińskiego ruchu narodowego. Ludzie nie pamiętają historii, nie zwracają uwagi na polskie wątki w działalności Bandery, ale pamiętają, że w czasach ZSRR nawet rozmawianie po ukraińsku mogło być uznane za nacjonalizm" - skomentował PAP lwowski publicysta Antin Borkowski.

Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), której zbrojne ramię, Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), obarczane jest odpowiedzialnością za prowadzone od wiosny 1943 roku czystki etniczne ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Jako działacz, a potem przywódca ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego w międzywojennej Polsce, Bandera był organizatorem akcji terrorystycznych przeciwko państwu polskiemu i ZSRR, m.in. zamachów w 1933 roku na konsulat radziecki we Lwowie oraz w 1934 roku na ministra spraw wewnętrznych II RP Bronisława Pierackiego.

Za zamach na Pierackiego został skazany na karę śmierci, zamienioną następnie na dożywocie. Uwolniony został po upadku II Rzeczypospolitej. 30 czerwca 1941 roku Bandera ogłosił we Lwowie powstanie niepodległego państwa ukraińskiego, za co w lipcu 1941 był aresztowany przez Niemców i osadzony w obozie w Sachsenhausen. Przebywał tam do września 1944 r.

Po II wojnie światowej Bandera zamieszkał w Monachium pod przybranym nazwiskiem Stefan Popiel. Zginął w październiku 1959 roku zamordowany przez agenta KGB Bohdana Staszyńskiego.

W lutym ub. roku decyzja Juszczenki o uhonorowaniu Bandery została skrytykowana w dotyczącej Ukrainy rezolucji Parlamentu Europejskiego.

Na wniosek największej, chadeckiej frakcji w PE, w rezolucji wskazano, że OUN kolaborowała z hitlerowskimi Niemcami. Eurodeputowani wezwali wtedy Janukowycza do "rozpatrzenia na nowo takich decyzji i potwierdzenia przywiązania do europejskich wartości".