Dziennik Gazeta Prawana logo

Czechy/ Prezydent wstrzymał śledztwo przeciw swoim ochroniarzom

8 listopada 2012, 22:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
08.11. Praga (PAP) - Prezydent Czech Vaclav Klaus wstrzymał w czwartek śledztwo prowadzone przeciw dwóm ochroniarzom, którzy dopuścili pod koniec września, aby 26-letni napastnik ostrzelał szefa państwa z pistoletu pneumatycznego.

Prezydent uzasadnił swoją decyzję stwierdzeniem, że jego ochroniarze "doskonale wypełniali wcześniej swoje obowiązki i w przeszłości nie popełnili żadnych błędów".

Ochroniarze Martin Czech i Tomasz Jelinek zostali oskarżeni w środę przez prokuraturę w Libercu o "zlekceważenie obowiązków służbowych". Groziła im kara 10 lat pozbawienia wolności. Wcześniej ochroniarze zostali przesunięci na inne stanowiska w Urzędzie Ochrony Urzędników Państwowych, ale nie stracili pracy.

Do incydentu doszło 28 września 2012 roku. Po dorocznym nabożeństwie ku czci Św. Wacława w miejscowości Brandys nad Łabą-Stará Boleslav prezydent pojechał do Chrastavy w północnych Czechach na uroczyste otwarcie nowego mostu, który został odbudowany po niszczycielskiej powodzi w roku 2010. Podczas uroczystości napastnik podszedł do prezydenta i kilkakrotnie strzelił do niego ze sportowego pistoletu pneumatycznego, trafiając go w rękę plastikowymi kulkami. Ochrona nie tylko pozwoliła zbliżyć się mężczyźnie do Klausa, ale także nie zorientowała się, że ktoś do niego strzela. Policja zatrzymała napastnika dopiero, gdy odszedł on kilkaset metrów dalej, wypalił papierosa i udzielił wywiadu telewizji.

Napastnikiem okazał się 26-letni Pavel Vondrusz z Liberca w północnych Czechach. Twierdził, że chodziło mu o formę protestu społecznego. "Nie jestem ekstremistą. Chciałem pokazać, że władze są głuche i ślepe na biedę ludzi" - powiedział. Mężczyzna jest na wolności, będzie odpowiadał z wolnej stopy na zarzuty policji, która oskarża go o czyn chuligański. Grozi mu do dwóch lat więzienia.

Po "zamachu" Klaus został przewieziony do Centralnego Szpitala Wojskowego. Prezydent nie odniósł poważnych obrażeń. Miał tylko lekko stłuczony łokieć.

Klaus potraktował jednak incydent śmiertelnie poważnie. "Był to pierwszy zamach na prezydenta Republiki w ciągu stu lat istnienia czeskiego państwa" - stwierdził w wywiadzie udzielonym gazecie "Mlada Fronta Dnes". "Nie można na to machnąć ręką. (...) Ten wybryk odzwierciedla sytuację w społeczeństwie. (...)Gniewa mnie, że to co stało się w Chrastavie przekładane jest na niewydolność służb ochrony. Chodzi o coś znacznie poważniejszego" - uznał Klaus.

Dzień po incydencie dymisję złożył szef ochrony prezydenta Irzi Sklenka, uznając, że jest w pełni odpowiedzialny za niedopełnienie obowiązków przez ochroniarzy.

W reakcji na czwartkową decyzję Klausa Vondrusz powiedział dziennikarzom, że po ewentualnym skazaniu nie zamierza prosić prezydenta o ułaskawienie.

Z Pragi Andrzej Niewiadowski (PAP)

adn/ jhp/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj