Dziennik Gazeta Prawana logo

Miedwiediew: Zrobimy co konieczne, by zapewnić pokój w Górskim Karabachu

7 kwietnia 2016, 21:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dmitrij Miedwiediew
Dmitrij Miedwiediew/Shutterstock
Rosja podejmie konieczne kroki, by zapewnić pokój w Górskim Karabachu i nie dopuścić, aby konflikt wszedł w ostrą fazę – powiedział w czwartek w stolicy Armenii premier Rosji Dmitrij Miedwiediew. Zaznaczył, że Rosja jest gotowa do odegrania roli pośrednika.

Za najważniejsze zadanie dla rosyjskiej dyplomacji uznał utrzymanie kanałów komunikacji między władzami w Erywaniu i w Baku oraz kontynuację rozmów.

Po zakończeniu jednodniowej wizyty w stolicy Armenii szef rosyjskiego rządu uda się w piątek do stolicy Azerbejdżanu, Baku, gdzie w czwartek przebywał szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow.

Ławrow spotkał się tam z szefami dyplomacji Azerbejdżanu i Iranu, który włączył się w mediację.

We wtorek szef dyplomacji Iranu Mohammad Dżawad Zarif zadzwonił do swego armeńskiego odpowiednika Edwarda Nalbandiana i zaoferował pośrednictwo. Komentatorzy podkreślają, że zaangażowanie Iranu należy wiązać z faktem, iż kraj ten chciałby wyjść z długotrwałej izolacji wywołanej międzynarodowymi sankcjami. Tradycyjnie rywalizujący z Turcją Iran wspiera raczej Armenię, z którą graniczy na południu, niż proturecki Azerbejdżan.

Wizyty rosyjskich polityków w Armenii i w Azerbejdżanie są natomiast częścią ofensywy dyplomatycznej Kremla, która wpisuje się w ogólniejszą strategię – zauważa agencja Reutera. Rosji zależy na tym, aby przekonać międzynarodową opinię publiczną, że tylko Rosja jest władna zapanować nad sytuacją w regionie – czytamy w komentarzu.

– pisze agencja.

Podczas czwartkowych rozmów z udziałem szefów dyplomacji Iranu oraz Azerbejdżanu w Baku minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow kilkakrotnie podkreślił, że Rosja jest przede wszystkim rozjemcą. Jak ocenił, jest ona

Niezależnie od zaangażowania Rosji zarówno z Baku, jak i z Erywania płyną oświadczenia, które dodatkowo zaogniają sytuację. Minister spraw zagranicznych Azerbejdżanu Elmar Maharam Mammadiarow oświadczył w czwartek, że .

Z kolei prezydent Armenii Serż Sarkisjan zadeklarował w poniedziałek, że jego kraj uzna niepodległość Górskiego Karabachu, jeśli dojdzie do dalszego wzrostu napięć w tej ormiańskiej enklawie na terytorium Azerbejdżanu

Starcia w Górskim Karabachu – z wykorzystaniem czołgów, helikopterów i artylerii – rozpoczęły się w miniony weekend. Toczyły się wzdłuż zaminowanego szerokiego pasa ziemi oddzielającego od 1994 roku siły wspierane przez Armenię, stacjonujące u stóp gór Karabachu, od oddziałów azerbejdżańskich okopanych na pozycjach na nizinach. W ich wyniku zginęły 64 osoby.

We wtorek ogłoszono rozejm wynegocjowany przy aktywnym udziale dyplomacji rosyjskiej podczas spotkania w Moskwie. Obie strony oskarżają się wzajemnie o jego łamanie.

Konflikt zbrojny o Górski Karabach wybuchł w 1988 roku, na trzy lata przed rozpadem ZSRR. Starcia przerodziły się następnie w regularną wojnę między już niepodległymi Armenią a Azerbejdżanem. Wojna pochłonęła 30 tys. ofiar śmiertelnych. Wywołała też potężną falę uchodźców. W 1994 roku podpisano zawieszenie broni. Obecne starcia są najbardziej intensywne od tego czasu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj