Dziennik Gazeta Prawana logo

Niemiecka telewizja kpi z nazistowskich zbrodni

16 listopada 2007, 02:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
ARD - odpowiednik polskiej telewizji publicznej - nie chce zakazać emisji programu, w którym drwi się z hitlerowskich zbrodni - pisze DZIENNIK. Program prowadzi Harald Schmidt, który zasłynął z żartów o Polakach. Teraz bawią go słowa: gaz i prysznic, które - jak twierdzi - "niepotrzebnie się źle kojarzą". "Satyra bywa ostra" - tłumaczy szef programowy stacji.

W show nadawanym przez pierwszy program niemieckiej telewizji publicznej ARD prowadzący Harald Schmidt oraz Oliver Pocher dowcipnie komentują wydarzenia mijającego tygodnia. Zasada jest prosta - im żart jest mocniejszy, tym większe brawa od widowni. Pod koniec października Schmidt i Pocher postanowili spuentować historię niemieckiej dziennikarki Evy Hermann, która podczas prezentacji swojej książki poświęconej rodzinie powiedziała: "Choć III Rzesza była strasznym tworem, to dobre były w niej wartości takie jak rodzina i solidarność". Za swoje słowa Hermann została publicznie potępiona, a stacja NDR zerwała z nią współpracę.

"Ciekawe, co można, a właściwie, czego nie można powiedzieć w niemieckiej telewizji" - zastanawiał się w swoim programie Schmidt. "Aby to zbadać, skonstruowałem nazimeter, urządzenie, które piszczy, gdy mówi się coś, co w naszym kraju jest niepoprawne politycznie" - odpowiedział mu Pocher.

Ku ogólnej radości widzów prowadzący zaczęli rozmawiać o tym, że w łazience jednego z nich zepsuł się prysznic. Gdy tylko Schmidt wypowiedział to ostatnie słowo, nazimeter wydał z siebie piskliwy dźwięk. "Wiesz, a ja mam problemy z kuchenką gazową" - żartował Pocher. I znowu urządzenie zaczęło piszczeć.

Publiczność wiwatowała. Nazimeter tak się spodobał, że zabawę powtórzono jeszcze dwukrotnie.

Za każdym razem żarty dotyczyły słów kojarzących się z hitlerowskimi zbrodniami. Po trzech tygodniach, gdy media zdążyły już opisać całe wydarzenie, zareagowała niemiecka gmina żydowska. "Prowadzący powinni ponieść konsekwencje, takie żarty nie mogą mieć miejsca nigdzie na świecie, a już szczególnie w Niemczech" - oświadczyła rzeczniczka gminy Majid Khoshlessan. Wtórował jej jeden z szefów lokalnej stacji SWR, która na swojej antenie emituje show. "Program jest przykładem niewiarygodnego braku smaku. Nie chcę tego oglądać po raz drugi" - zapowiedział Peter Boudgoust.

Murem za prowadzącymi stanął jednak szef programowy ARD Guenter Struve. "Siłą satyry jest właśnie przekraczanie granic. Tak było w tym przypadku" - powiedział w wywiadzie dla "Sueddeutsche Zeitung". Nic złego w swoim zachowaniu nie widzi również Schmidt. "Jeśli nazimeter zniknie z naszego programu, to tylko wtedy, gdy przestanie śmieszyć ludzi" - zapowiedział komik, który zasłynął w Niemczech wyjątkowo złośliwymi żartami pod adresem Polaków.

Peter Boudgoust z SWR podkreślił jednak, że sprawa zostanie poruszona podczas spotkania zarządu ARD pod koniec listopada. Będzie on wówczas nalegać, aby program w ogóle zniknął z anteny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj