Janez Drnovszek, dawny słoweński prezydent-blogger, weganin i zwolennik New Age zmarł w sobotę w swoim domu w wieku 57 lat. Prawdopodobnie cierpiał na raka z rozległymi przerzutami.

O niezwykłym prezydencie pisaliśmy w DZIENNIKU przed kilkunastoma miesiącami. "Kilka lat byłem wegetarianinem, ostatnio zostałem weganinem" - opowiadał w jednym z wywiadów w 2006 roku. Wiadomo już wówczas było, że Drnovszek, rozwiedziony ojciec dwojga dzieci, sam piecze sobie chleb i zamiast w pałacu prezydenckim, zaszywa się w leśnej chatce. Widziano go kiedyś w płaszczu uszytym z leśnej ściółki, mówiono, że obejmuje drzewa.

W większości krajów Europy tego typu zachowania byłyby początkiem końca każdego polityka. Specyfika 2-milionowej Słowenii, gdzie polityków i ministrów można spotkać na zakupach, i gdzie szef państwa ma niewielkie ugrupowania, spowodowała, że Drnovszek zdobył jedynie opinię dziwaka, a przy okazji stał się idolem lewaków, wegetarian, pacyfistów i przyjaciół obcowania z naturą.

Co jakiś czas na swoim blogu dzielił się z nimi swoimi poglądami na politykę, życie i zdrowie. Czasem ostro krytykował całą elitę polityczną.

Pamiętano jednak też, że to on w latach 1992 - 2002, stojąc na czele najdłużej istniejącego demokratycznego rządu Europy Środkowej, przeprowadził Słowenię przez transformację i to on de facto otworzył jej drogę do Unii Europejskiej. Następcą Drnovszeka na stanowisku prezydenta pod koniec ubiegłego roku został Danilo Turk.