Wiejący z prędkością 130 km na godzinę wiatr rozpędza fale, które z gigantyczną mocą uderzają o południowe brzegi Walii i Anglii. Straż przybrzeżna ogłasza kolejne ostrzeżenia przed powodziami, a na lądzie wicher wywraca drzewa i strąca dachy. Pociągi są opóźnione, a port w Dover zamknięto.
Widok był przerażający. Woda przelewała się przez falochrony, podtapiając stojące blisko brzegu domy. Wzburzony żywioł był nie do opanowania. W części Walii i Kornwalii po porannym ataku nie ma prądu. A to jeszcze nie koniec. Wietrzna pogoda ma utrzymać się do środy.
Wichura wdarła się głębiej w ląd. Na londyńskim dworcu spadająca reklama ogłuszyła kobietę.
Władze przestrzegają przed podziwianiem zmagań natury i radzą, by w czasie wichury zostać w domu. Szczególnie groźne są fale na wybrzeżu. Nie tylko mogą w mgnieniu oka zmyć człowieka, ale niosą też ze sobą ciężkie przedmioty, które mogą poważnie zranić.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl