Dziennik Gazeta Prawana logo

Saletra, która wybuchła w Bejrucie, miała dotrzeć do Mozambiku

5 sierpnia 2020, 20:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bejrut po wybuchu
<p>Bejrut po wybuchu</p>/PAP/EPA
Saletra amonowa, która eksplodowała w Bejrucie, została skonfiskowana przez władze Libanu w 2013 roku na rosyjskim statku, płynącym z Gruzji do Mozambiku - podała w środę na swojej stronie internetowej katarska telewizja Al-Dżazira.

Według Al-Dżaziry ładunek 2750 ton azotanu amonu przybył do Libanu we wrześniu 2013 roku na pokładzie statku MV Rhosus, pływającego pod banderą Mołdawii. Według informacji z serwisu Fleetmon, monitorującego ruch morski, jednostka płynęła z Batumi w Gruzji do Beiry w Mozambiku.

Katarska telewizja twierdzi, że załoga Rhosusa składała się z ośmiu Ukraińców i Rosjanina, a według ich prawników statek musiał zacumować w Bejrucie w związku z problemami z silnikiem. Jednak służby celne Libanu, po dokonaniu inspekcji, zabroniły mu dalszej podróży i skonfiskowały ładunek. Pięciu Ukraińców repatriowano, czterech pozostałych członków załogi pozostawiono na miejscu do opieki nad statkiem. Następnie urwał się kontakt z właścicielem Rhosusa, który zbankrutował po tym, jak azotan amonu nie dotarł do odbiorcy.

Niebezpieczny towar został wyładowany i umieszczony w hangarze 12 w porcie w Bejrucie - dużej szarej konstrukcji, zwróconej w stronę najważniejszej autostrady kraju, przy głównej ulicy prowadzącej do centrum stolicy.

Jak pisze Al-Dżazira kilka miesięcy później, 27 czerwca 2014 roku ówczesny dyrektor libańskiej służby celnej Shafik Merhi wysłał list zaadresowany do jednego z "sędziów zajmujących się sprawami pilnymi" z prośbą o rozwiązanie problemu.

Wobec braku odpowiedzi celnicy wysłali pod ten sam adres co najmniej pięć kolejnych pism w ciągu najbliższych trzech lat. Prosili w nich o wskazówki i proponowali trzy opcje: wyeksportowanie niebezpiecznego towaru, przekazanie go armii libańskiej lub sprzedanie prywatnej firmie Lebanese Explosives Company.

 - cytuje Al-Dżazira pismo wysyłane przez libańskich celników.

Według katarskiej telewizji żadne z tych pism nie doczekało się odpowiedzi.

27 października 2017 roku Badri Daher, nowy dyrektor libańskiej administracji celnej, po raz kolejny wystosował pismo, w którym ponownie wezwał do podjęcia decyzji w tej sprawie ze względu na "niebezpieczeństwo (...) pozostawienia tych towarów w miejscu, w którym się znajdują”. To też nie poskutkowało i przez kolejne prawie trzy lata saletra amonowa nadal znajdowała się w hangarze.

Premier Libanu Hassan Diab uznał eksplozję w porcie za „wielką narodową katastrofę” i obiecał, że „wszystkie odpowiedzialne za nią osoby poniosą karę”. Prezydent Michel Aoun zaniedbania związane z przetrzymywaniem niebezpiecznego towaru nazwał "niedopuszczalnymi" i także zapowiedział "najostrzejsze kary" dla osób odpowiedzialnych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj